7/30/2010

94. In The End

Dostałam kopa. Wielkiego, obrzydliwego kopa, który spieprzył mi cały dzień. Nie lubię zmian, szczególnie u innych, ale w nocy sama stwierdziłam - muszę się postarać bardziej. I tak będzie. Aczkolwiek wątpię, żeby stało się to tak z dnia na dzień, ale będę się starała. Wierzę w siebie i wierzę w swoje możliwości. Ale najpierw muszę się uzbroić w kilka paczek tabletek uspokajających i działać. Będzie fajnie.

W poniedziałek koncert Spanishów! Juhuu! Słucham ich na okrągło, teksty już prawie opanowałam co ciężko mi wcześniej przychodziło. Ojoj. Od Juwenaliów ich nie widziałam. BAAAŻANT!

Chrum!

Nie wiedzieć czemu uwielbiam to zdjęcie :D
WOHOOOO! Kaczy! :*
'wtajemniczeni wiedzą ocb' ;p

7/29/2010

93.

I'm dying again

I'm going under...

7/27/2010

92. Will be loved.


Tap on my window knock on my door
I want to make You feel beautiful... 
<3 FY.

7/26/2010

91. Maj.

Szczęście- to nie czterolistna koniczynka, czy wypowiedziane marzenie podczas upadku gwiazdy. Na swoje szczęście każdy z Nas pracuje sam, każdy z Nas stara się znaleźć i dbać o to, co mu daje szczęście.
Dzisiaj leżąc w wannie, topiąc się w zapachu liczi i rambutanu stwierdziłam, że na dzień dzisiejszy osiągnęłam to, o czym zawsze marzyłam. Moje życie nabrało kolorów i biegnie zdrowym tempem. Jestem niesamowicie szczęśliwa, że TEN mężczyzna jest mój i moim pozostanie :) Coraz mniej nerwów, coraz więcej uśmiechu.


Dzisiaj pojechała Paulinka, Gośki nie ma, pojechała na wieś, tak więc mam nareszcie wieczór tylko na to co lubię. A teraz biorę się za oglądanie Czarodziejki z Księżyca, żeby szybciej na zegarku wybiła szczęśliwa godzina:)


Pozwól mi być morskim piachem u Twych stóp
A gdy umrze ptak odwiedź ze mną jego grób
Zanim powiesz nie, błagam, zastanów się,
By zapach włosów Twych ozdabiał każdy mój świt

Jak Ty...

Tak ja...
Zmieniony w pył ukrywam się
Uciekam gdzieś tak w noc jak i w dzień
Jak Ty...
Tak ja...
Nie pozwól mi oddalić się, zapomnieć

Na wiosnę spójrz, na wiosnę w sercu mym

Dosyć ciemnych chwil i dosyć długich zim
Zamień gruby płaszcz na ciepły słońca blask
Nie pozwól, by nasz ptak spał

Myslovitz. 

90.

Zebrało się we mnie tyle emocji, że nie wiem, co mam z nimi zrobić. Chce mi się płakać, co w towarzystwie Łukasza jest zakazane, więc jemu tylko zdaję relacje z tego co dzieje się we mnie złego. Potrzebuję się wygadać, ale nie w 5 minut, to nie wystarczy. Aktualnie żrą mnie nerwy, mam ochotę zabić każdego napotkanego człowieka, więc lepiej się ze mną nie zadawać.
Z niektórymi ludźmi ciężko mi się rozmawia, nienawidzę, kiedy zamiast rozmawiać o teraźniejszości czy przyszłości, wraca się wstecz, rozpamiętuje tylko te ZŁE sytuacje i zmusza mnie to współczucia. Powtarzanie tego w kółko nic nie zmieni. Przeszłości także. Dlatego stałam się ślepa na przeszłość. Zawsze kiwam tylko głową i mówię 'tak, to było niemądre', ze swojej przeszłości tylko wyciągnęłam wnioski, zastosowałam odpowiednie środki w moim życiu, które nie pozwolą na powtórzenie złych ruchów, na ponowne zniszczenie tej budowanej warstwy.
Aktualnie wszystko kręci się wokół jednego- szczęścia. I staram się, na każdy sposób.
A teraz czas dojrzeć.

7/25/2010

89. The Chosen Pessimist.


Pomiędzy miłością i nienawiścią.
Którą ścieżką podążyć?
Jak mogę utrzymać równowagę w tym wyścigu?
Przyjdź wiaro, umieram... Powoli.

Często jestem brzemiem, które dzieli nas od światła,
Często jesteś głosem, który utrzymuje mą duszę przy życiu.
Pokusa,
Graj dobrą lub złą część,
Ze mną wezwałaś mrocznego,
Wymaż wolną wolę,
...Patrz, jak zdrowieję.

Robione ponad miesiąc temu. Kolor zszedł, została tylko długość ;f
Nie wiem co mam napisać. Może... Nie jestem w ciąży? :P Okres mi się spóźniał i smutno mi było bez niego.
We środę najprawdopodobniej Kraków, stęskniłam się za Wisłą, za galeriami i za Anną moją kochaną <3 Będzie fajnie. Już zaplanowałam co muszę zakupić i dla kogo, tam z pewnością to znajdę.

Wybraliśmy się wczoraj na pizze, później konwersowaliśmy z ciemnoskórymi, śmiesznie było. Dzisiaj mam nadzieję, że też gdzieś pójdziemy, bo siedzenie w domu doprowadza mnie do nerwicy.

Jestem szczęśliwa. Naprawdę i bezgranicznie. I kocham mojego Chłopaka do granic możliwości :*

7/23/2010

88. Ticket to heaven



Nie umiem powiedzieć komuś, że mi zależy. Bo na nikim, prócz mojego mężczyzny mi nie zależy.
Zabić co złe, nie wracać do przeszłości, zacząć budować przyszłość.
Naszą.


All he gave me was this ticket to heaven...

7/22/2010

87. Knights of Cydonia.

Wyrusz ze mną w podróż
Przez rubieże historii.
Pokażę Ci jak Bóg
Zasnął nad robotą.

I jak możemy wygrać

Kiedy głupcy mogą być królami?
Nie marnuj swego czasu,
Bo czas zmarnuje Ciebie.
Nikt nie weźmie mnie żywym
Czas płynie, czyniąc rzeczy właściwymi
Ty i ja będziemy walczyć o nasze racje
Ty i ja będziemy walczyć, by przetrwać

Muse.



 wszystko mnie wkurwia.
chcę, żeby było inaczej.
chcę coś znaczyć.
naprawdę nie mam żadnej wartości?
cały dzień przejebałam.
aha.

7/21/2010

86. Sunday morning.

Chyba zbiera się na burzę. Miała być pogoda, mieliśmy chyba gdzieś wyjść.
Pojechałam dzisiaj z Czuchajką do miasta, przeczłapałyśmy spory kawałek, wykupiłam kolejną porcję leków [teraz mogę zostać ćpunką], kupiłyśmy maskę w sinusie, wypiłyśmy po tymbarku w butelce zwrotnej za 1,40, poszłyśmy do ciuchOlandów- wszystkich jakie były w okolicy hetmana, kupiłam sobie koszulę i torebkę po złotówce, w pasmanterii kupiłam zamki do spodni, wróciłyśmy autobusem nr. 17 o godzinie 15:15. A! I kupiłam Zenusiowi poidełko za 9zł. stwierdziłam, że po raz kolejny nie kupię mu żadnego szitu, żeby po kilku wymianach wody znów się połamało. Chyba jest zadowolony, aczkolwiek przy wymienianiu poidła ukąsił mnie. Nie bolało, to lubię :P Co by tu jeszcze... Wyprostowałam grzywkę keratyną, mam teraz spokój na co najmniej 4 miesiące.
Boli mnie brzuch. nie mam pomysłu na nic mądrego.
Tęsknię za wieczorami z Łukaszem. O!

Kocham Cię, i nie przestanę ;*

7/20/2010

85. Lips of an angel.

Głupota ludzka nie zna granic- tak, piszę o sobie.
Jest mi źle z tym wszystkim, naprawdę.
Obiecuję, nigdy więcej.

7/18/2010

84. Dream of Californication...


Moje drugie JA. Zepsuta, rozpuszczona, bez wiary, bez miłości do 'Boga', bez przyjętych norm, bez przyszłości. BO DLA MNIE Boga nie ma, odszedł razem z ojcem, razem z wujkiem, babcią, dziadkiem i z każdym innym. Z każdą kolejną osobą odchodziło go coraz więcej, aż do czasu mojego bierzmowania. Po nim całkowicie skończyłam z chodzeniem do kościoła na siłę, nie czuję potrzeby pokazywać się tam tylko po to, żeby sąsiedzi widzieli, żeby nie mieli o Nas jakże be opinii, żeby mamusia miała satysfakcję, że wychowała sobie anioła. Nie jestem aniołem, ona nawet nie wie, kim jestem! Nie zna mnie, nie wie jaka jestem, nie zna niektórych faktów, po których zapewne wyjebałaby mnie z domu. Bo WIARA! To przede wszystkim, przede wszystkim picie po 18nastce, sex po ślubie, wychodzenie na dłużej również po 18nastce, palenie tytoniu tak samo. Przeklinanie również. Mieć swojego zdania też nie mogę, bo jak ktoś, kto nie należy do chrześcijan to jak może mieć swoje zdanie!? Z takimi ludźmi się przecież nie dyskutuje. Aktualnie czuję się jak ta puszka. Zmiażdżona, pomiatana, przerzucana z kąta w kat. Nie odzywam się, nie patrzę nikomu w oczy, nie mam w nikim z domowników wsparcia. Dlaczego? Bo kościół to mój wróg i NIKT mnie tam nie zaciągnie. Jest jeszcze masa rzeczy, dzięki którym jest jak jest. Podziękować mogę chyba sobie, ale nie do końca. Jak wytłumaczyć człowiekowi, że jest ograniczony? On nigdy tego nie zrozumie. Rozmawiam z matką jak ze slupem, czuję się jakbym gadała z samą sobą, moje jakże przepełnione nienawiścią słowa odbijają się i wracają do mnie. Czasem ona rzuci kilka zdań- i nie wiedzieć czemu zawsze trafia w te najsłabsze punkty. Zawsze trafia we wspomnienia, zawsze w najgorsze chwile w moim życiu. Jestem sentymentalna i nawet glupie wyzwiska przewracają mój świat do góry nogami. To trudne do zrozumienia, trudne do ogarnięcia, możliwe... Ale ja szczerze i z ręką na sercu mówię 'źle! potrzebuję pomocy, potrzebuję się stąd wynieść!', nie piszę tego na pokaz, żeby wszyscy się nade mną litowali, żeby może się martwili, czy żeby mieli powód do śmiechu. Czuję jak z każdym dniem upływa ze mnie tej radości, którą ładują we mnie przyjaciele. Właśnie przez to miejsce, przez ten biały dom w którym dzieje się za wiele jak na moje małe serce.
Na jedno nie pozwolę- nikt nie odbierze mi uczuć i nikt nie odbierze mi mojego szczęścia! Będę walczyła. Kocha się tylko raz.

83. Sto tysięcy jednakowych miast.

Mimo wszystkich nieprzespanych nocy
Mimo prawdy porzuconej na rozstajach dróg
Potrafimy w rzeczywisty sposób
Znaleźć się już...



Idealny człowiek? Nie ma problemów, nie ma wrogów, nie ma dni, kiedy chce umierać. Ma zaufanych przyjaciół i kochającą kobietę, potrafi dać Ci radę, stara się pomóc rozwiązać Twoje problemy, kiedy coś mu się nie podoba to powie Ci to bez zastanowienia. Ma swoje przyzwyczajenia i obowiązki, chce je wypełniać najdokładniej jak potrafi. Swoich ludzi nie traktuje przedmiotowo, są częścią jego świata, jest w stanie oddać im wszystko. Jak rodzeństwu, chociaż w dzisiejszych czasach nawet dla brata nie jesteśmy w stanie oddać swojego majątku, czy zdrowia. 
Nie ma idealnych ludzi. Nikt nie jest 8 cudem świata, nikt Cię nie nauczy jak masz żyć. Nikt Ci nie pokaże ścieżki, którą masz podążać. NIKT nie jest w stanie zapewnić Ci wszystkiego. Bo na swoje życie pracujesz sam. Ale trzeba pamiętać, że kiedy pouczamy innych, to przydałoby się, żebyśmy sami się tych norm trzymali. Bo później wychodzą głupie niedomówienia, chore sytuacje. Wydaje nam się, że inni mają takie głupie problemy. Żeby to zrozumieć, trzeba najpierw to przeżyć. Dzisiaj nikt mi nie powie jak powinnam postępować, kiedy pokłócę się z Łukaszem, nikt mnie nie będzie mógł pouczyć. Bo żeby wiedzieć jak wybrnąć z Naszej sytuacji trzeba się najpierw w niej znaleźć.
Nie mówię, że mamy jakiś problem, to zwykły przykład.
Marudzę. Idę się zbierać.

'kim jesteśmy, skąd pochodzimy, dokąd zmierzamy?'

82. Tell me baby

Powiedz mi kochanie twoją historię
skąd pochodzisz
i gdzie zamierzasz się udać w tym czasie
powiedz mi kochanko czy jesteś samotna
rzeczy jakich potrzebujemy
trudno je odnaleźć
Powiedz mi kochanie twoją historię
skąd pochodzisz
i gdzie zamierzasz się udać w tym czasie
powiedz mi kochanko czy jesteś samotna
rezygnując z niewinności i zostawiając ją w tyle...










Nie wiem co jest podniecającego w 'piwie' o smaku tequilli ? Jest OBRZYDLIWE. Pozdro. Co do dzisiaj, spędziłam trochę czasu z Sylwią. Jak zawsze stwierdzam, że cholernie mi tego brakowało. Z Nią to o wszystkim i o niczym, aczkolwiek zawsze rozmawiamy o poważnych rzeczach. Dobrze jest wiedzieć, że można komuś zaufać i powiedzieć mu o swoich problemach, czy pochwalić się czymś nowym. Dziękuję :* Mam nadzieję, że niedługo znów będziemy miały czas dla siebie. I oczywiście muszę się pochwalić, że wzbogaciłam się o damską koszulkę Slipknotów <3 jestem happy. [ i oczywiście sprzedałam wszystkie męskie ;) ]. Rzecz jasna odrobinę zmienił się mój styl ubioru, nie jest taki... na siłę i na pokaz. Wręcz przeciwnie, teraz mogę powiedzieć, że czuję się dobrze ze swoim JA. Od kilku dni nie mam kompletnie weny na coś ciekawego. 

A. Wiem. Czasem ciężko jest komuś powiedzieć w oczy co się czuje, albo czego się oczekuje. Smutne. Nienawidzę tego. 
Do kiedyś, dobranoc.  

7/17/2010

81. I love liitle girls they make me feel so good.

down.down.down.down.
Trochę mnie zjaboliło, ale powiem krótko - nie jest źle. A wręcz przeciwnie, czuje pozytywną energię, która z pewnością mi się przyda do dzisiejszego sprzątania. Dużo się dzieje, oj. Narzekać nie mogę, tu coś tam coś. Ostatnio wzbogaciłam się o następną dziurkę w uchu, jeszcze ze dwie na chrząstce i będę zadowolona. Kupiłam sobie trampki i spódnicę i nawet nie wstydzę się w niej wyjść, brawa dla mnie. Kolejna zmiana :) Czekam tylko na pieniążki i inwestuję w następną.
Zamiast wczoraj bawić się pod sceną, bawiliśmy się w domu. Nie żałuje :P Biorę się za porządki, w poniedziałek Paulinka przyjeżdża na caaaaaaaały tydzień.


Limity ;F a ja chcę Czarodziejkę....;/

7/15/2010

80. Psychosocial.

Tyle bym chciała napisać, tyle z siebie wyrzucić, ale zwyczajnie nie mam na to siły.
Ciągle słyszę 'Take me away...'
Kiedyś napiszę coś złożonego.

:*

7/13/2010

79. Running to the edge...

Wszystko jest teraz takie nowe. I mam ochotę ciągle się śmiać. Dorośliśmy i cieszę się z tego niezmiernie.

Nadal żyję w patologicznej rodzinie, ale staram się od niej izolować. Więc albo przesiaduję na dworze i strzelam głupie zdjęcia, albo spaceruję z chłopakami po osiedlu. Teraz mieszka u Gohy Sylwia, więc mam jeszcze bardziej przejebane. :F Wróciłam późno, w sumie miałam iść wcześniej, ale taka 'głupawka' mnie złapałam, że zapomniałam. Aż płakałam ze śmiechu, a oni śmiali się z mojej czkawki. No więc... Wróciłam i oczywiście mama musiała powiedzieć mi co nieco, między innymi co jej się nie podoba w tym co robię. Wyszło na to, że stałam się wulgarna, wychodzę i wracam kiedy chcę, nic nie robię i ciągle odwarkuję zamiast grzecznie odpowiedzieć. Szczerze mówiąc aktualnie nie mam obowiązku się starać o dobre relacje w rodzinie. Zwyczajnie nie są mi one potrzebne, zresztą to nie ja je zjebałam, tylko to co ona mi robiła/robi, że nie umie wychować sobie syna itd. sprawiło, że zwyczajnie nie mam ochoty rozmawiać z nią. A rozmawiamy ostatnio bardzo mało... Bo albo ona w pracy, albo ja poza domem, wracam późno i idę spać, a kiedy idę spać, to się ze mną nie rozmawia, bo się wtedy wkurwiam. Tak więc kontakt mamy ograniczony. Czuję się obco, wzrok 'rodziny' jest srogi, wiem, że nie mogę teraz na nic liczyć, siedzę w domu i po prostu milczę. Niedługo nawet nie będą zwracać na mnie uwagi.
Co do planów... Miałam jechać do Wrocławia, ale zrezygnuję z tego. Wolę spędzić czas z Paulinką. W tym samym czasie popracuję, pomogę wujkowi i odłożę na Kraków, który obiecałam. Zresztą chcę się zobaczyć z Anką, więc na kilka dni pojadę do Niej. Osobiście mam ochotę jeszcze odwiedzić Siedliska i 'poszlajać' się z kolegami po Karolówce. Tyle na dzisiaj. Do naklepania.

7/11/2010

78. Kocham Cię.

Miałam pisać wcześniej, ale Maciek z Kaczym przyjechali na ploty i gitarę :P
Na zdjęciu z Emilą, której szczerze mówiąc do wczoraj nie znałam i miałam ją za dziwadło i takie różne schizy wymyślałam, ale poznałyśmy się i jest 'SPOKO'- jak widać.
Byliśmy na urodzinach Sylwii, było świetnie, MADOFF rządzi, gorąca noc też, cholera, czemu tak parzy. I Roksia, która przychodzi o 7, bo chce spać na siedząco też rządzi :P Będzie co wspominać, krejziii zdjęć też jest masa, więc luz.

Żyję w patologicznej rodzinie. Dosłownie. Chyba tylko mi i Kaśce życie układa się normalnie, ja się uczę, mam chłopaka, jesteśmy szczęśliwi, jakoś sobie radzę. W sumie i tak niewiele wymagam, bo ostatnio rzeczy materialne nie sprawiają mi wielkiej przyjemności, tak więc cieszę się tym co jest. A Kaśka? Kaśka ma prace, dobrą, taką jaką by chciała, ustatkowała się we Wrocławiu, jest z Radkiem i z tego co wiem, to jej się tu nie tęskni. A reszta? Brakuje mi słów, żeby to ogarnąć. TUTAJ brakuje dyscypliny, brakuje ojcowskiej ręki, brakuje respektu. Chyba tylko ja, wiecznie poszkodowana i przestraszona, mam jakiś lęk przed decyzjami matki. Zawsze wszystko przeżywam, zawsze to odczuwam na własnej skórze, a raczej wewnątrz siebie. Rodziny się podobno nie wybiera, ale ja swojej nie potrafię zaakceptować. Nie potrafię i nie chcę, bo takich rzeczy się nie akceptuje. I wiem, że rozmowa tutaj nic nie da, zostanę znienawidzona do końca życia. Ale chyba nie będę żałowała tego, że stracę siostrę. Bo takiej siostry nie chcę. I mam ochotę płakać, bo kiedyś była KIMŚ. Była...

Ale nie jestem sama. Dziękuję :*


Chłopcy z placu broni - Kocham Cię

7/10/2010

77. Spóźnione uczucia.


Co do tytułu- to nie chodzi o Nas. A wręcz przeciwnie. Mamy się bardzo dobrze, jutro wybywamy na noc do Sylwii na urodziny i uogólniając stwierdzam, że jest przecudownie.

Nie wiem od czego zacząć. Napisałam dłuuugi wywód, ale skończyło się na 'zaznacz-usuń', być może dlatego, że wolałabym tego nie pisać, a powiedzieć. Szkoda, że świadomość o uczuciach przychodzi tak późno. Czasem niesłusznie niektórych oceniamy, co spowalnia podjęcie decyzji. Czasem te decyzje są spóźnione, a po tych spóźnionych decyzjach przychodzi czas, kiedy żal nam takiego, a nie innego wyboru. A mogło być tak pięknie. Znowu mam problemy ze składnią, więc wybaczcie, że tak niesmacznie czyta się ten wpis. Jestem tylko roztrzęsiona, a to źle na mnie wpływa i źle wpływa na jakość notki, dlatego może zakończę o tym.


Co do wczorajszego wieczoru- było świetnie, no może nie dla wszystkich [a szkoda], ale będzie co wspominać.
Wyobraźcie sobie, że jesteście dostawcami pizzy, a przychodzi ktoś tak ubrany i mówi, że to on zamawiał. Tak... Ja miałam jeszcze różową bluzę, a Maciek miał załączone KungFu Fighting [?] i machał kroczem przed dostawcą, myślałam, że się przewrócę ze śmiechu. Później poszły w ruch GoHy ciuchy i zrobiłyśmy z Dajaną fajne dupcie :D Fajnie jest być babą? Mogę stwierdzić, że w małym stopniu poczułam coś z wakacji 2007, naszych pierwszych wspólnych wakacji.
Ale obydwie tak pomyślałyśmy, że nie da rady ich powtórzyć, bo wtedy każdy z nas był singlem i wszystko wyglądało inaczej, a teraz jest jak jest. Mam nadzieję, że nie raz to powtórzymy, ale wtedy wszyscy będziemy robić z siebie idiotów. Uciekam spać, mam nadzieję, że Godzilla mnie nie obudzi.






Kocham Cię :*

7/09/2010

76. Brak tytułu.

:ssh: pojeździłam po pustakach z fotki, trzy strony 'najprzystojniejszych' oceniałam po swojemu;) komentarze też się posypały, ale na większość odpowiedzi nie dostałam, a szkoda. Jednak chłopcy nie są tak konfliktowi i zaślepieni na swoim punkcie jak kobiety. SZKODA.
Co do dzisiaj... Istne wariatkowo. Nie mogę się skupić na niczym konkretnym, najchętniej wyszłabym z domu i nie wracała w huj długo. Jutro zapewne niewiele spędzę w domu, bo szykuje się spotkanie z Dajaną, a później mam nadzieję, że z resztą. Y. Przyjechała do mojej siortry 'przyjaciółka'? Za cholerę nie mogę jej tu zaakceptować, wtargnęła na moje terytorium i stara się tu ustatkować na tych kilka dni. Szybciej dom rozniosę i wszystkich zabiję swoją gburowatością, niż zacznę się do niej uśmiechać. Jednak obcy w domu to...

Zafundowałam sobie po raz kolejny długi seans w wannie z pianą o zapachu kokosowym. Po godzinie stwierdziłam, że 'strzelająca' piana doprowadza mnie do spazmów, a po kolejnych 30 minutach powiedziałam 'kurwa! nie wysiedzę tu ani minuty dłużej' po czym spłukałam włosy i pianę i wyszłam się suszyć. Denerwujące trzaskanie zniechęciło mnie do wykonywania reszty obowiązków, ciągle obijało mi się to w uszach sprawiając, że ciągle chodziłam zdenerwowana. Źle. Henna mi się zmyła już chyba całkowicie nad czym ubolewam, bo znów jestem zwyczajnie brązowowłosa, a tamta czekolada bardzo mi się podobała [w przeciwieństwie do innych], ale odpuszczę malowanie, bo jak na 2 miesiące to moje włosy już za dużo przeszły :(
Miałam pisać coś sensownego, ale jak zawsze wszystko uciekło mi z głowy. Kolejne bzdety... Kurwa. Kiedy ja się obudzę? Byle do soboty ;)

EDIT 01:23.
Jak można być tak naiwnym i wierzyć, ze uczucia się ulatniają. To WY puści ludzie brniecie, lgniecie do drugiego człowieka jak ćmy do światła mimo tego, że poprzednie uczucia jeszcze nie wygasły. To WASZA wina, że cierpicie. Każdy z osobna sobie tworzy chore związki. IDEALNE!? I wiecie co? Możecie sobie w dupe wsadzić wasz pesymizm, wasze udawanie na siłę, jakimi silnymi ludźmi jesteście, że nie chcecie związków, szczęścia. Pieprzone hieny! tutaj 'oh nienawidzę mężczyzn, tyle złego robią, są w moim życiu...ależ co ja mówię nie ma ich, bo to dupki!', a zaraz 'ojej zakochałam się! blaaaaaa blaaaaaaa' w chłopaku, który jest zajęty np. FAIL. Pustaki. albo w chłopaku, który się Tobą pobawi i sobie pójdzie. I TU jest punkt kulminacyjny, fala ogromnego smutkuu i żaluuu! 'Mogłam to przewidzieć, byłoby inaczej, zmieniłabym coś' taaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! "PRZEZNACZENIA" się nie da oszukać, to nie Ty powinnaś zmienić, a on. Bo to on zawalił, a nie Ty. Nawet gdybyś postąpiła inaczej, to on i tak by zrobił swoje. Czasem myślcie jasno, bo od tej waszej paplaniny aż głowa boli. Pustaki po raz wtóry. Ile jeszcze mam słuchać o nieszczęśliwych miłościach... znajdźcie sobie kogoś wolnego, błagam, i skończcie zawracać tyłek.
pisałam w oparciu o pewne osoby, ale z pewnością nie są Wam znane, więc nie płaczcie, że to o Was. Nie dam Wam powodu do dumy.

Zrobiłam porządki i powywalałam 'znajomych' tu i tam. a fap fap.
idę spać, bo mnie kurwica już bierze.

Edit 12:19.
MANSON! mmmmmmmmm..... słucham i podniecam się na okrągło. Napawam się optymizmem :)

7/08/2010

75. Załoga G.

Bywa że nie jestem szczery
Czasem zwyczajnie kłamię
Jestem próżny pazerny
Dbam tylko o swoje cztery litery
Bywam małostkowy
Cyniczny i bezduszny
Osądzam bez litości
Bez serca i miłości

Chciałbym być zawsze niewinny i prawdziwy

Chciałbym być zawsze pełen wiary i nadziei
Tak jak Bolek i Lolek
Tytus Romek i Atomek
Dzieci z Bullerbyn
Tomek na tropach Yeti
Tak jak król Maciuś pierwszy
Asterix i Obelix
Jak załoga G
McGywer i Pipi

Miewam nieczyste intencje

Łamię własne zasady
Jestem niekonsekwentny
Drażliwy i nieznośny
Nie potrafię słuchać
A sam bez przerwy gadam
Jak bym isniał tylko ja
A światem rządził szatan 


HURT.


Same powiązania między mną, a tekstem widzę.

7/07/2010

74. Unintended.

MUSE [HAARP]
Mogłabyś być mi nieprzeznaczona
Być wyborem w moim krótkim życiu
Mogłabyś być tą, którą zawsze bym kochał
Mogłabyś być tą, która by słuchała
Moich najgłębszych ciekawostek
Mogłabyś być tą, którą zawsze bym kochał

Będę tam najszybciej jak mogę,

Ale jestem zajęty zbieraniem złamanych
Kawałków życia, które miałem wcześniej

Na początku był ktoś, kto próbował

Wszystkich moich marzeń i wszystkich pieniędzy
Ona nigdy nie była tak dobra jak ty
Mogłabyś być mi nieprzeznaczona
Być wyborem w moim krótkim życiu
Mogłabyś być tą, którą zawsze bym kochał

Będę tam najszybciej jak mogę,

Ale jestem zajęty zbieraniem złamanych
Kawałków życia, które miałem wcześniej

Będę tam najszybciej jak mogę,

Ale jestem zajęty zbieraniem złamanych
Kawałków życia, które miałem wcześniej

Przed Tobą.




7/06/2010

73. Vermilion.

Ona wydaje się ubrana we mnie, rozciągnięta przez mój wstyd
Wszystkie męczarnie i cierpienia
Przeciekły przeze mnie i pokryły mnie
Zrobiłbym wszystko żeby mieć ją dla siebie
Żeby mieć ją tylko dla siebie
Teraz nie wiem co zrobić, nie wiem co zrobić kiedy mnie zasmuca

Ona jest wszystkim dla mnie
Niewynagrodzonym snem
Piosenką którą nikt nie śpiewa
Nieosiągalna, jest mitem w który muszę wierzyć
Jedyne co potrzebuję by to urzeczywistnić to jeszcze jeden powód
Nie wiem co zrobić, nie wiem co zrobić kiedy mnie zasmuca...


 Chyba powracam do trybu 'napiszę cokolwiek, tylko po to, żeby napisać'.






Czy Ty też nie możesz spać, bo trzymasz kredens? A może Twój kot wychowuje żbika? :P

Zakochałam się :)

72. Are You Ready To Live?

Jesteś gotowy, by żyć? Jeżeli w porę się nie ogarniesz i nie zaczniesz w pełni z Niego korzystać, to nigdy nie poczujesz ile ma Ci do zaoferowania. Bo pewnego dnia, może po prostu Ciebie zabraknąć. Ciebie, albo kogoś bliskiego.
Rozpoczęłam misję, staram się odzyskać ludzi, wobec których narobiłam wiele złego, z dwoma osobami już się udało. Jestem z siebie dumna. Ale nie wszystkich chcę odzyskać, bo nie wszyscy byli ok wobec mnie. Więc niech pozostanie jak jest. Ja pierwsza z inicjatywą wybiegać nie będę.


Odszedł. A mnie kopnęło jak trzeciego lutego dwa tysiące trzeciego roku. Poczułam się jakbym traciła. Znów to odczułam. Tato...
Niektórzy nie dostrzegają istoty ojca, jego wielkości, jego znaczenia w naszym życiu. Czasem go oczerniamy, mamy wobec niego żal, ale to ON nas spłodził i JEGO geny mamy w sobie. Gdyby nie ojciec, nie byłoby nas. Więc z łaski swojej przemyślcie czasem co mówicie na jego temat. Nawet, jeżeli nie zasługuje na szacunek...
Współczuję Ci Mała, teraz bym Cię mocno przytuliła i powiedziała, że kiedyś będzie dobrze. Bo kiedyś na pewno będzie.


Edyta Bartosiewicz- Przemoknięte Serca Miast.
KoRn- Are You Ready To Live?

7/02/2010

71. Forever Yours


There are times I can leave my heart wide open
There are days believe I can heal wounds on me

There are times I could come to you and hurt you

I could easily bring your tears
I could send you to hell, I know you

I will find something more

Someone I am made for
Shame on you baby, Forever yours

Wczoraj nerwowo przeszukując te nędzne stacje, natrafiłam na ten kawałek. Kult? Od razu wspomnieniami wróciłam do grudnia 2008, pokoju pełnego świec, do sytuacji, które ta piosenka zachowała w sobie. Jest tego tak wiele, że nie potrafię wszystkiego opisać. Ale szczerze mówiąc nie o tym miałam pisac.
Oglądałyśmy w nocy z GoHą film, oczywiście znaleziony na starej płycie, którą dostałam zapewne od którejś z moich koleżanek z gimnazjum. Jego tytuł to 'Czego pragnie dziewczyna', myślałyśmy, że film będzie tylko o jednym, jak nazwa wskazywała, a okazało się, że jest o dziewczynie, która po siedemnastu latach jedzie do Anglii, żeby poznac swojego ojca. Wspaniały zawrót akcji, jak to w filmach dla nastolatek żyjących w swoim wspaniałym, wymyślonym świecie, ojciec wraca do matki, zrywa zaręczyny z aktualną partnerką i wszyscy żyją długo i szczęśliwie. Niby NIC, a jednak, kiedy nadszedł moment kulminacyjny czułam, że mam świeczki w oczach. Akurat w momencie, kiedy ojciec mówi do córki, że ją bardzo kocha. Nienawidzę takich filmów, aczkolwiek śmiesznie jest przez chwilę poczuc się jak jedna z tych prostych dziewczynek. Nie sądziłam, że taka błahostka potrafi tak bardzo poruszyc mój mały świat. Poczułam tą tęsknotę za ojcem, tą, którą zawsze czułam przy oglądaniu Króla Lwa. Banał, prawda? 'tato, tato obudź się!' 
Ale ostatnimi czasy stwierdzam, że z jednej strony to dobrze, że odszedł tak wcześnie. Fakt, jest ciężko, nawet bardzo, do tego dochodzą problemy psychiczne wywołane tym nagłym odejściem, wyrwaniem mi kawałka życia w tak młodym wieku. Ale gdyby odszedł teraz, byłoby o wiele gorzej. Teraz z pewnością popadłabym w nieogarnięty dół wypełniony pustką, krąg rozpaczy i ten wzrok innych, zapłakana mama jeszcze bardziej zapadłaby mi w pamięci. Czasem myślę, że nie dam rady przeżyc odejścia mamy. Wybiegam bardzo daleko w przyszłosc, ale ja od zawsze mam tendencje do zbyt szybkiego myślenia o sytuacjach z przyszłości, o tym jak będzie. Zawsze wtedy jestem przytłoczona pustką. Kurwa. O czym ja piszę...

Zanim zapadłam w senny trans nuciłam sobie 'Never Gonna be alone' Nickelblack'ów, wspominałam wszystkie te wydarzenia, które nas zmieniły, które się pomiędzy nami ziściły, które dały Nam tyle szczęścia i radości. Wiem, że ten stan, w jakim teraz żyjemy da się utrzymac, wiem, że możemy byc razem, że możemy zawalczyc o przyszłośc, razem stawiac mury i burzyc nierówne grunty. Że mogę się zmienic, że możemy się zmienic i wszystko układac po naszemu, nie patrząc w przeszłośc, na te głupie nieprzemyślane sytuacje, na tych ludzi, którzy są hienami i patrzą tylko na siebie. Pieprzyc ich. Teraz do kręgu zaufanych ludzi ja sama zaliczam 5 osób. 5 osób, za które oddałabym życie. Reszta jest nie potrzebna, reszta niech zajmie się sobą. Mam nadzieję, że wszystko o czym wczoraj myślałam uda mi się spełnic, że uda mi się zwyciężyc z moją bezsensowną głupią psychiką, z moimi paranojami. Bo wiem, że jestem kochana i wiem, że mam dla Kogo to wszystko robic.
I chcę już tego dłuuuuuuugiego wieczoru. Wariuję :)

EDIT: i co TRÓ fani KoRn'a? myślałam, że ktoś przede mną to napisze, ale widzę, że tró fani są pseudo fanami. Nowy ALBUM! YEAH! tak więc zamykam się w  Remember Who You Are. 
Do napisania!