5/31/2012

174. Hymn.

Słucham nowej płyty Luxtorpedy i chyba tylko 3 piosenki bardzo mi wpadły w ucho. A do tego głos Hansa, który ubóstwiam, coś pięknego. Chciałabym się wybrać na solowy koncert Hansa, bo koleś jest genialny, już gdzieś o tym wspominałam.
Ursynalia już jutro. Cóż na pech, że Fisz, Luxtorpeda i Slayer grają w sumie w jednym czasie. Mogę nie być na Fiszu, a być na całości Luxtorpedy i Slayera, albo na całości Fisza, a reszty po kawałku. Dylematy, dylematy... Na kawałek Fisza mogę iść, ale jak mają grać prawdopodobnie całego Zwierza bez nogi, to mi się nie bardzo chce. ALE BĘDZIE CUDNIE! Pierwsze Ursynalia, które przypadały na identyczną datę rok temu, były zajebiste i cholernie dobrze wspominam te 3 dni na kampusie. I stęskniłam się za Warszawą z dobrym towarzystwem. AAAAA!
Muszę się zacząć pakować, tzn. wybierać ciuchy jakie zabrać, ale nie mam pojęcia co wezmę. Pakowanie to najgorsza rzecz.
Wyjeżdżamy po północy i rano budzimy Olafiątko i Klamciątko <3

Do napisania najpóźniej we wtorek.
Jedziemy się dobrze bawić!

w każdym moim zwycięstwie
jest pot i krew poświęceń
chcę ubrudzić ręce
by wybudować szczęście

5/28/2012

173. Second Chance.

Jeżeli ktoś przyglądał się budowie mojego bloga, to zapewne zauważył, że pisany był ot tak, dla siebie przez bardzo długi okres czasu. Jednak całkiem niedawno zaczęłam subskrybować niektóre użytkowniczki, również przez posty przewinęło się kilka włosowych zagadnień, po których obserwatorów się trochę namnożyło (szczególnie tych ukrytych). Myślałam nad zmianą formy bloga i nawet próbowałam coś napisać, ale jak widać - nie znam się na tym tak bardzo, a i pisanie ciekawostek nie przychodzi mi z łatwością, jak pisanie pierdół o wczorajszym grillu, czy wypadzie z Olafem na łąki i piciem Żubrów z trawy (mniam! )
Dlatego zdecydowałam się wrócić do tego co było. Owszem czasem coś związanego z włoskami się tu znajdzie, bo jednak mam tych kosmetyków godnych polecenia troszkę, ale nie będzie to blog typowo kosmetyczny, bo mi się to nie klei i tęsknię :)
Za niedługo już Warszawa i Ursynalia! A dzisiaj uciekam do Koci malować jej końcówki.
Co za senny dzień! HELP!

5/25/2012

172. Amerykański Avalon i Olej kokosowy, czyli paczuszki czas.

Jakiś czas temu dorwałam się do strony iHerb.com i zawzięcie przeglądałam oferty do włosów. Wiadomo- sama odżywka kosztuje np. 23zł. dodajmy do tego przesyłkę, a wychodzi dość spora sumka, jednak wolałam zamówić ze strony producenta, niż w Polsce za 50 + przesyłka.
Tak więc, przedstawiam Wam Avalon Organics z Biotyną, sama odżywka. TU macie opinie ludzi, którymi się przede wszystkim kierowałam. Długo nie czekałam na paczkę.
Dodatkowo zamówiłam sobie olej kokosowy, ale jego nikomu nie muszę przedstawiać.
Na moje spostrzeżenia poczekacie kilka tygodni :)
Zrobiłam fotki, ale telefonem i troszkę ciemne. Ale macie.
Buteleczka 397ml.



Muszę zabrać się po raz wtóry do picia i skrzypokrzywy i drożdży. Wystarczyły 4 dni bez drożdży, a i skrzyp poszedł w odstawkę. Zaburzyłam swój harmonogram i teraz kiedy już mam wszystko, to ciężko się przestawić. Zacznę od jutra :) 


A tu macie mój miejscowy ciemny browar. Jestem mile zaskoczona jego smakiem. Zamość pozdrawia, mniam!



5/23/2012

171. Avon Naturals - miód i mleko.

Seria Avon Naturals nie jest najdroższa, a działanie na skórę mogę ocenić na 4+. Dlaczego?
Kremy i balsamy mają przyjemną konsystencje, pachną przyzwoicie, jednak krem do twarzy przypomina syropki z lat dziecięcych. Mimo wszystko jako doraźne nawilżenie kremy są w sam raz. 
A i nasz portfel nie zbiednieje... 

Krem do twarzy. Mamcia kupiła w promocji za 7,90. Dostajemy 125ml. płynnej konsystencji, wydaję się bardzo tłusta i łatwo zapychająca, a przecież nie chcemy zatkanych porów. Nie zauważyłam jednak nieprzyjemnych efektów. Zadowalających również. Jak wspominałam- jako doraźny kosmetyk ten krem się nadaje, podobnie jak ten do rąk przedstawiony niżej. Jestem raczej sceptycznie nastawiona do takich kosmetyków, ale z braku laku... :)

Krem do rąk- zdecydowanie nie mój KW. Krem jest gęstszy niż ten do twarzy, łatwo się rozprowadza, nie trzeba go dużo wyciskać. Tubka 75ml. kosztuje zaledwie 5,50, więc... Zawsze można spróbować. Ogromnym minusem jest jego wchłanianie się- ZA SZYBKO! Krem ma nawilżać, a nie sprawiać takie wrażenie. Mimo jego wydajności, przy intensywnym używaniu (jak moje) wystarczy zaledwie na kilka dni. Nie polecam.

 Balsam 'do wszystkiego' :p Używałam jedynie do ust. Balsam to tylko 15 ml. gęstego, lekko żółtawego, jakby zagęszczonego miodu. Nawilża i idealnie natłuszcza, długo utrzymuje się na ustach, czuć zdecydowaną różnicę po długotrwałym stosowaniu. W półtora miesiąca zużyłam prawie cały słoiczek. To dziwne, bo Carmex mam od kwietnia i używam dość intensywnie, a wcale go nie ubywa. Mimo wszystko jeszcze wrócę do tego balsamu. Dla wymagających idealny, więc polecam.


Szczerze mówiąc nie mam weny do pisania czegokolwiek, ale zaniedbuję ostro bloga. Dostałam dzisiaj dwie odpowiedzi od producentów kosmetyków naturalnych i niedługo wejdę w posiadanie paczuszek z próbkami.
Ze składu można wywnioskować, że będzie co polecać.
:)

Dla ludzi z poczuciem humoru :) KLIK. Mnie osobiście grupa bardzo rozbawiła. I stałam się fanem dziadka.

5/21/2012

170. TAG: co lubię.





Zostałam otagowana przez dark_lady, bardzo dziękuję :)
Zasady są proste:



1. Banerem jest wklejone zdjęcie.
2. Napisz kto Cię otagował.
3. Wypisz wszystkie drobne rzeczy, które przychodzą Ci do głowy, które lubisz, które czynią Cię szczęśliwą, te wszystkie drobnostki, dla których warto żyć. Szczególnie te najdrobniejsze i te, które wydają się zbyt banalne, by je wymienić, ale które poprawiają Ci humor.
4. Otaguj kilka osób.


A więc lubię:
niebo, błękit, chmurki, ciepło, uśmiechy ludzi, zakochanych, dłonie, łopatki, piegi, rude włosy, zadbane paznokcie, pocałunki, książki z ładnymi okładkami, spotkania, zdjęcia, wygodne klawiatury komputerowe i komórkowe, duże komputerowe myszki, słodki zapach, zapach wody kolońskiej, wspólny prysznic, naturalne odżywki do włosów, rozmowy w autobusach, denerwować ludzi, chodzić do lekarzy, dentystów, korony i zabawki, pisać bloga (nawet bez sensu), spać, ziewać, KICHAĆ <3, spacerować, dobierać innym ciuchy, dobre piwo, malibu. 

Więcej grzechów nie pamiętam :)

Jestem leniwa, więc przekazuję tag każdemu, kto go jeszcze nie dostał :)

5/18/2012

169. Nowy Oomph i zachwyt Rzepą!

Kompletnie zapomniałam o premierze nowej płyty Oompha! i byłam zaskoczona, kiedy pojawiły się paczki do ściągnięcia. Pierwsze wrażenie jest zazwyczaj mylne, ale już czuję, że się polubimy. Może nie aż tak, jak z płytą z 2008r. ale też będzie dobrze.
Z nerwów wywołanych dość nieprzyjemną sytuacją zapomniałam o skrzypokrzywie i właśnie czekam, aż się zagotuje. Kubki smakowe zdecydowanie polubiły smak gotowanego naparu, ten z torebek jest cierpki i szybko mnie męczy. No i portfel nie ubolewa, bo cena ziół pojedynczych jest zdecydowanie mniejsza i paczuszka za 1.40 wystarcza na dłużej. Jeszcze trzy minuty :)
Dzisiaj po raz kolejny zaaplikowałam kurację Joanny- Rzepę. Co mnie zachwyciło, to aplikator. Na początku byłam przekonana, że będę postępowała jak z Jantarem (na spodeczek i paluszkami), ale spróbowałam bezpośrednio na skalp i jestem wniebowzięta! Nie ubywają zbędne mililitry, łatwo się rozprowadza, niebiańsko pachnie! Obawiałam się alkoholu zawartego w kuracji, ale mrowienie jest bardzo przyjemne, a skóra nie wygląda na cierpiącą. Mam nadzieję, że zostanie tak przez kolejne 2 tygodnie.
Czekam niecierpliwie na amerykańską paczuszkę, szybciej szybciej!

Zaniemówiłam dzisiaj na swoje oceny, myślałam, że jest o wiele gorzej, ale została mi tylko matma, gegra i historia. Amen. Motywacja mi wzrosła. Smutne jest to, że chemia, geografia i fizyka odpadają mi w tym roku, co jest jednoznaczne z przepisaniem oceny na świadectwo maturalne. Chemia mnie zadowala, fizyka spokojnie się poprawi, ale z geografią będzie ciężko.
Ale dam radę, bo kto jak kto... ale żeby mi się nie udało ? :)

Na dobranoc - Oomph! 

5/17/2012

168. Więcej, więcej!

Miałam coś pisać, ale się stresuję, nie wiem czym, może zmianą słoneczka na GG, z niewidocznego na zw. Niesamowite, człowiek dojrzewa, wychodzi z ukrycia :D Nie mam ochoty nawet włączać iTunes'a i posłuchać jakiejś normalnej muzyki, skaczę z TEGO, na TO i na inne jeszcze, kompletnie wyrwane z mojego kanonu utwory. Mama ogląda ciągle Mentaliste.
Uzupełniałam dzienniczek praktyk i nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak wiele powinnam się była nauczyć w tym zakładzie podczas miesiąca. Wyszłam z tą samą wiedzą i z przekonaniem, że salonowe kosmetyki to zło! Wypiłam mój kochany skrzypik, wtarłam witaminkę A. w skórki i usta.
Niesamowicie mi się spieszy do premiery Maxa Payne, uwielbiam w to grać.
Bezsensowny chlupot, dobranoc :)

5/15/2012

167. Wieża Melancholii

Tak nazwę tą notkę, bom zawiedziona co nieco. Zamówiłam Jantar jakiś czas temu, kiedy tylko zmienił status na 'dostępny' na doz.pl. Byłam zachwycona opiniami na wizażu, stwierdziłam, że i na moje włoski coś podziała. Nie jestem zadowolona z efektów, bo po 3 tygodniach wcierania nie widzę żadnych nowych włosków, same włosy urosły, ale to zapewne przez drożdże (do których dzisiaj wróciłam, dzień dobry!). 
Na dzień dzisiejszy skończył się mój romans z Jantarem, ale dam mu jeszcze szansę, bo zostało go dosyć sporo, a szkoda (niby małych) pieniędzy, żeby się walał po śmietniskach. 
3 tygodnie używania, aktualny stan buteleczki:)
Jedyne co było zadowalające, to błysk i uniesienie włosów. Wolniej się przetłuszczały, co akurat nie jest ani na plus ani na minus, bo włosy noszę praktycznie cały czas związane, a czyszczę grzywkę co 2 dni. Resztę przyzwyczaiłam do rzadkiego mycia. Przyjemnie się go aplikuje i strasznie ładnie pachnie. Zapach z dzieciństwa, bo ojciec używał podobnej wody kolońskiej. 
Zaczynam Joanne Rzepę. Amen.

To by na tyle o włosach o których i tak nie mam bladego pojęcia, ale to śmieszne, że poskrzeczę sobie trochę i zrobi mi się lepiej. Wtorek- cholernie męczący dzień, po głowie tysiąc razy walały mi się te same myśli, ale czasem trzeba trochę głębiej w moim mózgu poszperać, żeby zrozumiał. Widziałam się z Kocią... Tyle czasu z dala od siebie, a wystarczy się spotkać, żeby wyrzucić z siebie wszystko co boli, co bawi, co denerwuje i sprawy bieżące, czy babranie się w przeszłości. Tematy chyba nigdy się nam nie skończą.
Wiem, że mam pieniądze na koncie, zamówiłabym coś, ale teraz najważniejsze są Ursynalia Warszawskie, więc grosz do grosza. 
Napisałabym coś jeszcze, ale mi się nie chce. Wypiję stojący przede mną skrzyp i położę się chyba.
Adios! 

5/11/2012

166. Heaven Beside You

Alice In Chains spaceruje za mną od samego rana, uzupełniłam dyskografię, bo niektórych albumów nie miałam, smuteczek.
Wypiłam dzisiejszą porcję skrzypu z pokrzywą, wtarłam jantar i przeglądam eBay w poszukiwaniu odżywki Avalon Organics Biotin, na szampon sobie nie pozwolę, ze względów chorobwych, zresztą mam rzeszę swoich aptecznych, więc nie potrzebuję przepłacać majątku, na szampon z USA. A właśnie, przymierzam się do Mineralnego Szamponu Leczniczego (klik), może ktoś praktykował, bo opis niesamowicie zachęca moje oczy i umysł, a przede wszystkim włosy. Odżywkę (klik) używam na skalp od lutego i mogę polecić wszystkim, którzy cierpią na okropne swędzenie głowy, czy ŁZS, AZS, czy łuszczyce.
Wykupiłabym cały eBay, ale te ograniczenia finansowe. Ah.

A dzisiaj... dnia nie rozpoczęłam wspaniałymi wiadomościami. Okazało się, że ojciec kolegi miał poważny wylew do mózgu i nie przeżył, zamiast spać smacznie do 10, telepałam się od 7, w końcu wzięłam się za porządki, przynajmniej coś pożytecznego i zagłuszyło nerwy. Spotkałam się z nim, jest w szoku i chyba nie ma pojęcia co mówi, co myśli, jak się wyraża... Ale to się zmieni, najszybciej w dzień pogrzebu. Współczuję mu, bo wiem jak to jest, w sumie nie byłam chyba taka świadoma jak on, ale piętno pozostaje. Brrr. aż mnie ciarki przechodzą.
Później pojechałam do Lubego, to był naprawdę miło spędzony czas, moje oczka :3 A gra Wordament jest fajna :) i nabijam punkty na xboxie.
amen.

a nie, piosenka!

5/08/2012

165. Chciałabym.

Wybrałam się wczoraj do lekarza. Każdy wie, że jestem magnesem na choroby, tym razem przyczepiły się do mnie anomalie układu nerwowego + jakiś wirus, całe szczęście zaczyna przechodzić, Luby grzał mnie do rana. Inwentaryzację mimo złego samopoczucia przesiedziałam do końca, kilka razy się pomyliłam, jak każdy zresztą, ale poprawiłam i liczyłam dalej. Wiem co będzie niedługo w Reserved, liczenie ubrań jest zdecydowanie wygodniejsze niż liczenie jedzenia w Carrefourze. Jakby tam nas sprawdzali na bieżąco, to nie siedzielibyśmy do 4:00, tylko do wieczora następnego dnia. Ale komu by się chciało... :)
Pierwszy raz wzięłam się dzisiaj za gotowanie naparu ze skrzypu i pokrzywy, jest zdecydowanie smaczniejszy, niż ten z torebek, zalewany wrzątkiem. Myślę, że się zaprzyjaźnimy, tym bardziej, że muszę wypłukać z siebie nadmiar wit. B, i jednocześnie odstawić drożdże na kilka dni.
Muszę się pochwalić, że w 2tygodnie picia drożdży, przybyło mi 2cm. A normalnie włosy mi rosną po 1-1,5cm miesięcznie. Raj na ziemi. Muszę zainwestować w Khadi, a będę jeszcze szczęśliwsza. Na studniówkę będę miała może już wymarzoną długość.
Słucham Myslovitza troszkę, przeraża mnie fakt, że Rojek odszedł i koncertują z nowym (podobno beznadziejnym) wokalistą. Chyba nie będę chciała już ich zobaczyć tak szybko. Cieszę się, że miałam okazję pośpiewać z pełnym składem. Ah, Wrocławska Majówka.
Zaraz przyjdzie mój Kochany, będziemy liczyć matmę na jutrzejszy sprawdzian.
Buziaki.

5/06/2012

164. :)

Nie wiem czy mam o czym pisać. Od kilku, czyli dwóch dni nie czuję się najlepiej i nie wiem co jest tego przyczyną. Wyczytałam na wikipedii, że nadmiar witaminy B może powodować anomalia układu nerwowego, czyli to by się zgadzało, bo kołatanie serca jest nieznośne, a ból rozsadza mi głowę. Nie wyspałam się, nie potrafię się wyspać.
Coś mi ostatnio po głowie chodziło i bardzo mnie to uderzyło. Przyjaźń. Wiem, że nie jestem idealna i albo zaniedbuję, albo zwyczajnie się rozchoruję i wszystko idzie się pieprzyć, taka ze mnie przyjaciółka. Przykro mi z tego powodu, bo widzę jaka jestem i to czasem jednak mnie zaboli, nie tylko mnie. Chciałabym być odpowiedzialna wobec osób, które mają dla mnie ogromną wartość. Grono takich zamknęło się jakiś czas temu i całe szczęście, że wykruszyło się z niego pewne szkodliwe indywiduum. Amen-alleluja. Szukam rozwiązania, bo chcę być wobec każdego okej i chcę być obecna, mimo tego, że wiem, że siła tej więzi jest ogromna. Bu. Taka jestem tu mądra, jak zwykle.
Widzę cudowną tęczę. Jaka kolorowa :3

5/03/2012

163. Augen Auf!

Wspominałam kiedyś, że kocham Oompha? Zaczęło się dobre półtora roku temu, a do dzisiaj wywołuje te dziwnie przyjemne emocje. Czekam na nową płytę, cholernie mnie to... 'jara'. Dla polaczków polecam płytę po angielsku (truth or dare), z której mogę na okrągło słuchać 'The First Time Always Hurts', a resztę piosenek ubóstwiam tylko w j. niemieckim. Sorry.
Weekend zdecydowanie zabiegany. We wtorek przypaliłam się podczas koszenia trawnika, nienawidzę pracy fizycznej, ale to było akurat przyjemne. W pełnym słońcu, godzina 12, tak lubię. Reszta dnia w towarzystwie Pysia, tzn. aż kawałek, ale wystarczyło. :3
Wczoraj z Klamką i Olafem podbijałyśmy serca drzew w parku i tańczyłyśmy z wiatrem, aż nareszcie się poszłyśmy nawpieprzać w Bohemie. Oh, oczywiście nie zabrakło słit foci, bo co to by był za wypad bez nich. Jesteśmy nienormalne, już to słyszałam.
Chyba nie mam żadnych chorych kmin. Dzisiaj była premiera nowego Galaxy, jak dla mnie nic specjalnego. Prócz wielkiego ekranu, który bym chciała mieć w Mozarcie. No ale... Mozart nie ma swojej drugiej postaci, nie jest pokemonem. Zapałałam też miłością do Sense 4.0, jakbym już dostała htc one X do testów to bym się zastanowiła nad jego zatrzymaniem. Arrrarrrar! Mimo tego, że android. Naprawdę mi się spodobało. TAKI HEJTER!
:D pomyślałam o sobie.
Mam dobry humor, mimo tego, że Łukasz dzisiaj namieszał troszkę i musiałam wracać inaczej niż myślałam. A mama chyba popiła coś troszkę. O Oomphu!