8/21/2012

196. I am.


chcielibyście.
A ja Wam powiem, że Gośka przyjeżdża w sobotę, że kocham Wszystkich i chce mi się słodkiego.
Radość :)

8/17/2012

195. Czkawka.




Kobieta przed miesiączką, dzień pierwszy. W takie dni jak ten, chadzanie do sklepów powinno być zabronione. Kuszące mnie zewsząd słodkości sprawiały, że moja silna wola uległa, a w koszyku znalazły się AŻ orzeszki w karmelu, które zjadłam chwilę...sekudnę po odejściu od kasy. Kaufland :3
W zamian za to, dostałam od Bażanta dawkę Placebo w drodze do domu. Jego srebrna Astra przebrnęła przez szlaki rolniczego parku... zamojskiego i moja wygodna dupa wygrzebała się z auta, aby chwilę potem schować swe królewskie stopy pod kocykiem. Jak zwykle włączyłam w Mozarcie wifi i popłynęłam z falą włosowych wywodów, nieogarniętych niewiast, łączących suplementy ziołowe z piciem pokrzywy. Serce się kraja.
Następnie ponarzekałam na Rossmanna i Alterrę, aż w końcu dosiadłam do mojego rumaka-komputera i napisałam głupkowatą notkę, na którą nie miałam ochoty, ale coś trzeba było napisać.
A listonosz odwiedza mnie praktycznie codziennie. Przywozi co raz to większą paczkę i pyta "Czy Pani, Pani Agato, zaprzestanie kupowania tych kosmetyków?" Wtedy z przekąsem odpowiadam NIE i cieszę się jak dziecko, bo za te kosmetyki nic nie płacę. *złowieszczy śmiech testerki*
Pod sam wieczór dopadła mnie niesprawiedliwość ludzka. Wraz ze łzami mojej kochanej Koci poleciały moje wiązanki skierowane w stronę ludzkiej pustoty. Prostoty-prostaty i debilizmu. Zrozumienie. ZROZUMIENIE ! Społeczeństwo powinno się wybrać na odwyk.
Pocieszam Was wszystkich informacją, że niedługo zamykam bloga dla większości niewdzięczników, którym ślina z pyska cieknie, kiedy widzą nową notkę. A nóż będzie się z czego pośmiać. Nie będzie, chyba, że życie Was tak śmieszy.
Ohy i ahy ! Buziachy :*

8/13/2012

194. Take a walk.

Odbierajmy wszystko zbyt pochopnie, miejmy problemy ze sobą, nic nie wyjaśniajmy. Nie ma w tym żadnego sensu przecież. Ludzie są od tego, żeby się wspierać, a nie wyzywać, wyśmiewać i wszystko co złe naokoło.
Tak, jestem tu i mam się dobrze.
Zamieszkałam w swoim już małym pokoiku, mam całe posiniaczone nogi od przenoszenia ciężkich mebli, ale wszystko jest już na swoim miejscu i wygląda dość... ponuro. Białe ściany, które tu są odkąd pamiętam, kilka razy poprawiane, żeby były nieskazitelne, wcale mi się nie podobają. Chcę kupić sobie TAKIE naklejki ścienne i relaksować się każdą chwilą spędzoną tutaj.
Tym bardziej, że od października czeka mnie samotna walka o moją wiedzę i maturę. Wydaje mi się, że będzie cholernie ciężko zapanować nad nieprzyjemnymi emocjami, tym bardziej, że jeszcze nie jest do końca okej.
Ale nie zamierzam się poddawać. Zajmę się nauką, włosami, pierdołami, wzruszeniami i radościami z powodu powrotów i wyjazdów Pysia, jakoś to się ułoży.
Wiara jest ogromna. Przecież komu jak komu, ale nam miałoby się nie udać?


I czy ta pogoda nie mogłaby być łagodniejsza? Jak chcieliśmy deszczu to było parno jak w piecu, a teraz co... Zimno jak w listopadzie.
Jeżeli tak ma wyglądać moja jesień to obawiam się jej.



11 robi puk puk. Czy ten czas nie zapieprza za szybko?
Miłości moja :3 


8/09/2012

193. Golden Age.


Niesamowite! Kompletnie zapomniałam o jej istnieniu, aż do dzisiaj, kiedy trzeba było przebuszować wszystkie szafy, znalazłam ją wraz kilkoma innymi kasetami i starymi płytkami. Radość nie do opisania... Gówniarzem się było.
Nie mam nawet o czym napisać, wszystko się wałkuje w kółko, jest spokojnie, przyjemnie, trochę gorąco i czasem nieznośnie, wrednie. Pasuje mi to, ale czasem aż się palę, a tu nie ma jak się ochłodzić, zagasić. 
Zaczęliśmy dzisiaj z Młodym 'remont'. Ciężko jest, najchętniej wypieprzyłabym wszystko i kupiła na nowo, bo noszenie, rozkręcanie, przenoszenie, dźwiganie itp. to nie dla mnie. Kręgosłup będzie po takim czymś potrzebował długiego urlopu. Czekam tylko na konsultację i rozpoczęcie rehabilitacji, ameeen :)
Wypady towarzyskie pewnie zacznę ogarniać po uspokojeniu tego rozpierdolu...
A jeszcze maluj łazienkę, wymień kabinę, układaj, znoś... jezu ! Nie wytrzymam.

Potrzebuję się wyspać, bo gnojasy mnie obudzili o 8 ;x no pięknie.
I chcę już moje zielone oczy ;3


8/05/2012

192. Hey You!

Zachwycam się wszystkim tak powoli.
Przeanalizowałam kilka spraw, naprawdę moje podejście nie było zbyt profesjonalne, nie powinnam tak burzliwie do wszystkiego podchodzić. Samolubnie wszystko oceniłam. To moja sprawa, czy poradzę sobie z maturą i nauką do niej, czy zawalę zawodowy, czy będę siedziała i się użalała, czyż nie? Owszem.
Tak więc chowam zbędne pierdolenie do kieszeni, a staram się opanować wszystko.
We wtorek kłaniam się Mojemu Lekarzowi ponownie, częstotliwość wizyt nie jest bardzo zadowalająca, ale co poradzę. W sumie dobrze, że jestem na miejscu, zdążę się naprawić zanim zacznę żyć na własną rękę.
A raczej na wspólną rękę.
Lynka grasuje pod oknem :)
Następny rok stoi pod znakiem wesel, szykują się bodajże cztery, nie jestem pewna jednego, ale trzy są już na 100% potwierdzone. No i studniówka. Czyli dwie imprezy w Zamościu, jedna w Tarnobrzegu i dwie we Wrocławiu, tyle jeżdżenia, tyle zabawy, tyle Ciebie <3 doczeka="doczeka" mog="mog" nbsp="nbsp" nie="nie" p="p" si="si">No i matura, cholerna matura, której się boję. Nie pozostaje nic jak korki i latanie do kogoś, kto będzie taką ciotę jak ja uczył. Byleby tą matmę zdać, z resztą jakoś będzie. Geografia na luzie, na polski się poczyta, pouzupełnia, popisze, nauczy, na angielski nie ma spiny. Później UP, bądź UJ, ale to odległe plany.
Najważniejsze, żeby ruszyć, a później jakoś pójdzie. Jak ze wszystkim. I być i tworzyć.

Dzisiaj na spokojnie, cium.


8/03/2012

191. Pyro.

Obudził mnie dzwonek do drzwi. Czy te cholerne dzieci mogą przychodzić trochę później? Jeden z niewielu dni, kiedy spałabym do usranej śmierci, a oni mnie budzą po ósmej. Norma, no norma, po co mam spać więcej? Zawsze to kilka godzin stukotu więcej.
Jogurt i buła, takie mam śniadanie. Stoi przede mną i się patrzy, ani tego zjeść, ani odstawić, bo Młody będzie krzyczał, co za dobry brat. Nasmarowałam paznokcie olejem, tak więc jedzenia dotknąć nie mogę, później posmaruję odżywką, niech się nie czepia. 
I takie to życie. Oglądałam w nocy Supernatural, trzaskałam drzwiami i lałam z oczu i na co mi to. Czekam do ósmego... a może szóstego, na wizytę, no jak to długo... i do dwudziestego, kiedy to będę miała wizytę kontrolną, a później rehabilitację i może ten cholerny kręgosłup przestanie boleć. A może to ma inne podłoże i się nie da przez rehabilitację, a może będę jak Gośka i do końca życia będę wyła, że boli, że mam dość. Nie uśmiecha mi się takie coś.
Weszłam dzisiaj na naszą klasę, bo dawno się logowałam i popatrzyłam oznaczone focie. 
Zdjęcie sprzed dwóch lat


i tak się to wszystko posypało. Było się gówniarzem i robiło wiochę na starówce, gadało o pierdołach i piło na pttku. I objadało przy każdej okazji. To ostatnie się akurat nie zmieniło.
Zajmę się dzisiaj może wyrywaniem chwastów, albo oglądaniem. 
amen. 

om nom nom :)