10/30/2012

212. Bodom!


Pokraczna Agatka.
Rok temu w Krakowie, za rok znowu tam będę. Ale już na dłużej. Ah.

Jestem po pierwszej rehabilitacji, ćwiczenia nie są męczące, jest świetna atmosfera, ale leżenie plackiem podczas laserów i prądów (;d) przez bite 45 minut bije mój brzuszek na łopatki (;d2) i robię się strasznie głodna. Dobrze, że wcześniej się najadłam słodkości na rosyjskim, który był angielskim. Później pogoniłam do mojej miłości i cieszyłam się ciepełkiem z ramionek. Coraz większych ramionek ;> 
Teraz troszkę siedzę i próbuję wykminić jakiś makijaż na jutro, jakieś halloween w Piątej podobno ma być, a raczej góra tego nie ustalała, tylko odwiedzający piątą żule=my!
Nie chce mi się pić alkoholu, tak bardzo mi się nie chce! To takie fajne uczucie! Chwała niebiosom za taki dar. Ale jedno- dla dobra organizmu - wypiję z chęcią w doborowym towarzystwie. Amen.

Tak bardzo mi się nie chce chodzić do szkoły, tak bardzo jutro pójdę do szkoły :)

10/28/2012

211. Light My Fire

W Częstochowie wypizdowie. Śniegu nasypało strasznie dużo, wiał mroźny wiatr. Nasz autokar w tłumie innych autokarów wyglądał jakby wywoził na Sybir- biały, cały oblodzony. W środku wiało od okien, a z sufitu kapało, zanim się nagrzał to byliśmy już za Lublinem.
Nawiasem mówiąc - kto normalny jedzie do Częstochowy przez Lublin?
Wysiedziałam w kościele tych kilka godzin, droga krzyżowa odbywała się w bazylice, było za zimno, żeby wyjść na zewnątrz. Al urzekło mnie, poczułam ten klimat. Gdyby tak wyglądały wszystkie msze, to do kościoła chodziłabym z wielką radością, a nie... pójść, wysiedzieć na odpierdol i do domu, żeby mama była szczęśliwa. Już dawno sobie odpuściła, dziękuję mamo.
Wracaliśmy dobre 8h. Tył autobusu się ponapijał i darli się w najlepsze. O MOJE POIRYTOWANIE. Nauczycielki najpierw zareagowały, a później rżały razem z resztą, no tragedia.
Głupie pipy.
__________

I jestem mądra i się odezwałam, ratowanie kolejnej znajomości- może trochę, ale bez większych emocji.


Chcę się potuliiiiiiiiić !

10/25/2012

210. I'm the one


Złota polska jesień. Jeżeli świeci słoneczko i mogę usiąść na ławce i stwierdzić, że jest mi ciepło, to lubię tą porę roku. Ale jeżeli w grę wchodzi szalik, czapeczka i rękawiczki, to ja się wycofuję. Całe szczęście ta jesień jest pełna - wszystkiego! A w szczególności motywacji. Chcę do czegoś dotrzeć dając z siebie jak najwięcej. Jak mogłam do tej pory siedzieć. Jaka byłam leniwa. 
Co to za życie, kiedy człowiek siedzi i się opierdala.
Chcę zdać tą maturę i wyjechać stąd z satysfakcją, że robię coś po swojemu. 

Robiłam dzisiaj 4 trening, Cardio Recovery, szczerze mówiąc liczyłam na odrobinę odpoczynku. I faktycznie ćwiczenia były spokojne, wolne, ale nogi mnie tak piekły, że myślałam, że upadnę. W łydkach czuję okropne zakwasy, jestem dumna. Trzymam się też jako takiej diety :D o ile można tak to nazwać. Odzwyczajenie się od kanapeczek na noc jest chyba moim największym bólem. Serku wiejski - nadchodzę!




 A tu mamy przykład zamojskiego wypoczynku w parku, Amarenki na lajcie :D
Brrr... :)

10/23/2012

209. The First Time Always Hurts


Jak w tytule :)
Motywacja przyszła nagle. Nie sądziłam, że z łatwością, a nawet z radością przyjdzie mi kicać przed monitorem z Shaunem T. Mimo dzisiejszych boleści po samym fit teście (!!!!) to cieszyłam się na kolejny trening. 43 minuty wycisnęły ze mnie naprawdę wszystko. W życiu chyba nie ciekło ze mnie tak, jak przy tych ćwiczeniach. I co stwierdzam... Że to naprawdę fajne uczucie. I na dodatek mam automatyczny odruch hamujący co chodzi o papierosy. Mam identycznie jak z farbowaniem. Takie samozaparcie raz na kilka lat :)
Oby się utrzymało jak najdłużej. 
Zadania z matmy - codziennie! Cudownie, normalnie cudownie. 
Teraz poczytam troszkę historię i kopsam spać. Czas na jakiś plan dnia :)

10/19/2012

208. Fallin' Apart


Nie powiem Wam dlaczego tak lubię ten serial, po prostu nie wiem. Nie wiem za co się lubi seriale. Po prostu je lubię.
Za to czwarty sezon Vampire Diares zapowiada się jako najbardziej wzruszający. Nienawidzę Eleny, jest durną ciotą. Co nie zmienia faktu, że tworzyłaby z Damonem świetną parę. Ah, lubię tego skurwiela! :)
Cóż za piątek. Wstałam o 5, a raczej przebudziłam się, bo Kaśka za głośno gadała. Posiadanie kuchni za ścianą nie jest fajne, wrrr. Zasnęłam koło 6, a później wstałam o 9. Kolejny pusty piątek. Pojechałam z Łukiem po wyniki. Z analizy wychodzi pieprzona anemia. Wszystkiego we krwi jest za mało, a w szczególności czerwonych krwinek. Cały dzień napieprza mnie głowa. I kręgosłup na dodatek, pięknie! Zaraz zasnę, bo oczy mi się okropnie kleją.
Nie chcę być złym człowiekiem, naprawdę nikomu źle nie życzę. Wręcz przeciwnie, chciałabym żeby wszyscy mieli pięknie i kolorowo i dostawali to co chcą. Po co zgryźliwości? Po co nerwy? Po co kłótnie, pochopne wyciąganie wniosków? Rozmowa, rozmowa, rozmowa. Ot i wszystko!
posklejane, polepione, chaos ;p

Kolejny wieczór z analizą kierunków na UJ i UP, chyba do niczego się nie nadaję. Wyląduję na socjologii.

Bum!

10/18/2012

207. SAIL.

Jak nie słuchałam taki okres czasu, tak dzisiaj znowu wróciłam do Awolnation, a konkretniej do ich utworu SAIL Kompletnie o nim zapomniałam, a przypomniał mi Łukasz, który zazwyczaj włącza soundtrack z Szybkich i Wściekłych co mnie cholernie irytuje.
Zjebałam poprawę z matmy, miałam ochotę podrzeć tą kartkę i wykląć nauczycielkę za takie podejście. Sprawdzian właściwy był prosty (kiedy robiłam go po fakcie), a ten dzisiejszy to po prostu z kosmosu wzięty. A miał być łatwiejszy. Proszę sobie tymi zadaniami tyłek podetrzeć i powiedzieć, czy piecze.
Powinnam iść spać. Rano przyjeżdża Kasia, chciała żebym wstała wcześniej na kawkę, ah tak. Rozmowy z siostrą o 5 nad ranem przy kawie. Planowałam nie iść do szkoły, żeby wybrać się z nią i mamuśką na ciuchy, ale mam sprawdzian z Podstaw Kosmetyki, te deformacje czaszki są naprawdę ciekawe. 
Nie lubię zawodowych przedmiotów, tak mnie irytują, że szok. Fryzjerstwo powinno być ciekawe i zgadzać się w teorii i praktyce. A nie... uczymy się, że od karku do potylicy, a w praktyce robimy odwrotnie. A później kartkówka no i jak! 70 % klasy z obniżonymi ocenami, bo podczas miesiąca w zakładzie fryzjerskim  liznęliśmy praktyki i teoria okazała się fałszywa. Podręczniki powinny być pisane przez fryzjerów, a nie przez teoretyków, bo oni mają gówniane pojęcie. 
Co jeszcze mnie poirytowało- cena podręczników do fryzjerstwa. 4 lata temu kupowałam za 50, dzisiaj ceny sięgają do 150 za cienki podręcznik do materiałów fryzjerskich (odrobina teorii i dużo chemii). Podstawa fryzjerek się zmieniła- mają zawodowy język (a nawet dwa), rozszerzoną chemię i nacisk na praktykę. My tego nie miałyśmy w konsekwencji czego, potrafię podciąć włosy 'po swojemu' i podciąć końcówki. Nie ma się czego wstydzić. To szkoła powinna nam zapewnić warunki do rozwijania się, a nie, że nauczymy się ścinać, jak przyprowadzimy sobie swoją lalkę. Cóż za nieprofesjonalizm. Swoją lalkę przyprowadziłam dwa tygodnie temu, tak, dopiero.
Jednak zawodówka to zawodówka, tam się szkolą najlepsi. Co ja zrobię z papierkiem TECHNIK, skoro tego technika zyskałam OPISUJĄC jak wykonuję dekoloryzacje, mycie itp. Wariatkowo.
Czołówka na studniówkę - kolejna porażka. Nigdy nie dogadamy się w tej kwestii. 
Nienawidzę mieć klasy pełnej rozdartych bab. Moja głowa.

SAIL!

10/17/2012

206. King Kong

Ciesz się, jesteś młoda, zdrowa, ładna, nie masz jeszcze zmarszczek i całe życie przed Tobą... Serio? Który normalny nastolatek choruje nieuleczalnie, ciągle ma problemy hormonalne i nerwowe i ma zaplanowaną rehabilitację kręgosłupa? I wybiera się na szereg badań, bo waga leci mu niesamowicie.
7kg. w miesiąc..., gdybym była tłusta jak świnia to nie płakałabym, a tak to to naprawdę zaczynam się martwić, bo wraz z wagą leci moja koncentracja i temperatura ciała. Czuje się jak kaleka i co najlepsze, nie wiem jak sobie radzić.
Dobra, już mi lżej. Zrobiłam sobie dzisiaj włosowy relaks, przynajmniej tyle mogę od siebie dla siebie zrobić.
Jestem bardzo zmęczona, ciągłe bóle głowy i lęki nie pozwalają mi zasnąć, a rano nie mogę wstać. Dzisiaj znowu zaspałam, a na pytanie do mamy : dlaczego mnie nie zbudziłaś? Usłyszałam: a skąd ja mam wiedzieć na którą Ty masz? MATKO moja. Wybaczam jej, starzeje się kobiecina. Mimo tego, że czasem potrafi mi zajść za skórę to kocham ją i chcę jej pomóc. Tym bardziej, kiedy wiedzę, że moi upośledzeni bracia wybierają przesiadywanie przed głupią gierką zamiast pomoc. Od kiedy siostry wyjechały na studia wszystko spadło na moją głowę.
Kiedyś niekoniecznie mi przeszkadzał nieporządek. Dzisiaj mam ochotę urwać głowę, kiedy widzę jakiś niewyrzucony papier, albo znowu zostawiony chlebek bez woreczka. No cholera trafia.
Zupełnie inaczej jest z moim pokojem- owszem, są reguły, każdy wynosi swoje talerze, kubki czy syfy, które przyniesie, ale ja osobiście mogę sobie nasyfić ile wlezie, ale w sobotę jak zacznę sprzątać, tak nie wyjdę z domu aż nie skończę. Już co jak co, ale niedzieli w chaosie nie przesiedzę. Ustaliłam sobie kilka przyjemnych reguł i cieszę się, że potrafię ich przestrzegać.
Szkoła, szkoła... temat nieunikniony. Coraz częściej mam ochotę to rzucić wpizdu. Człowiek przez 3 lata chce jak najlepiej, a ostatniego oczywiście odpuszcza. Bo po co. Bo czym bliżej, tym bardziej się nie chce. Byle do semestru, wtedy odejdzie WOS, historia, biologia, informatyka... Większość ocen się poprzepisuje. Całe szczęście.
Włączyłam Kim Nowak, odpływam.

10/11/2012

205. Second Chance

 Od czasu ponownej aktualizacji zdążyłam przesłuchać Shinedown tylko tyle razy, najwięcej ulubiony utwór, który wywołuje u mnie JUŻ dość mieszane uczucia. Do tej pory szerokim łukiem omijałam ten zespół (i minęłam się z nową płytą!), dość namiętnie kojarzyłam go z przeszłymi przyjaźniami, znajomościami itp, dzisiaj nie robi na mnie większego wrażenia. Po prostu dobrze znam teksty, uwielbiam głos Brenta i mogę się lekko oderwać od nieprzyjemności, które przez szkołę non stop są ze mną. 
Zastanawiam się jaki czas minie, zanim ponownie przekonam się do innego zespołu. Zanim zapałam miłością do większości zespołów z przeszłości. Ma to dla mnie ogromne znaczenie.

Wg iTunes (z którego mało korzystam ostatnimi czasy, odkryłam Chromusa) strasznie zmienia się mój humor, lubię zapętlać utwory, ale i lubię zmieniać utwory na podobnym poziomie, niekoniecznie tego samego zespołu. Ot dowód:
To śmieszne. Muzyka, którą posiadam na dysku już tak do mnie nie przemawia. Myślę, że nie miałabym skrupułów przed usunięciem tych kilkunastu gb. Takie podejście też mam do zdjęć, co jeszcze rok temu było samobójstwem. Człowiek się zmienia.

(NAWIASEM MÓWIĄC nowa płyta Shinedown dobrze się rozpoczyna).

Napisałabym dużo więcej, ale mam hamulce przed tym. Spławiłam ostatnio Joanne, postawili tak dużo wymagań za jakiś pieprzony peeling, że podziękowałam. Jakim trzeba być ciemnym człowiekiem.

Wypad!


10/09/2012

204. Shelter.

Muszę odświeżyć playlistę na Mozarcie, od czerwca go nie aktualizuję, a odkryłam kilka naprawdę dobrych zespołów, czy utworów.
Piję kolejny kubeł herbaty. takie dni jak ten zdecydowanie przyczyniają się do mojej miłości herbacianej. Uwielbiam to. Pomijam fakt, że pogoda strasznie mnie irytuje i chodzę z czerwonym noskiem.
W szkole spokojnie, mam chyba tylko jedną niedostateczną z rosyjskiego, ale to nic takiego. Muszę się nauczyć czytać, zaliczyć, napisać jakąś kartkówkę i odpukane. Zajmę się angielskim przez następne miesiące. Ogólnie mój entuzjazm związany z Cleverem i całym tym maturalnym syfem mnie opuścił. Jedynie widoczne efekty mnie pchają do przodu. Przydaje się taki program.
Zastanawiałam się dzisiaj nad rezygnacją z zawodowego, ale faktem jest, że za rok jeszcze bardziej nie będzie mi się chciało do niego podchodzić. Spróbuję, jak nie zdam, to nie będę płakała.
Chcę mieć już wszystko za sobą i chcę napawać się szczęściem każdego dnia, a później wystrzelić stąd jak najdalej, ale jak najbliżej Ciepełka.
Trzymam kciuki.

10/04/2012

203. You're going down.

Włączyłam sobie jakiś nowy zespół, ostatnio buszuję po laście w poszukiwaniu nowego ja. Wszystko się powoli zmienia. Pomalowałam paznokcie na któryś z odcieni nude i jestem zachwycona tym kolorem. Wcześniej takie rzeczy przychodziły mi z trudem. Ograniczałam się do swojego małego światka z którego nie chciałam wychodzić chociażby małymi gestami. Ktoś miał kiedyś rację. Ale cóż z tego, było się dzieckiem i mocno trzymało się swoich racji. Dobrze, że to tak łatwo przemija.
Powoli zaczynam tęsknić za przesiadywaniem do późnych godzin na dworze w doborowym towarzystwie. Sączyło się syf i rozmawiało o życiu, o przyszłości, o starości, o pierdołach, o intymności i wszystkim, co tak naprawdę nie jest już obklejone plakietką TABU. Z bliskimi nie ma takiego czegoś.

Zdecydowałam się dzisiaj na odważny krok w swojej włosowej pielęgnacji. Od ponad pół roku siedzę w tym po uszy i naprawdę wystrzegam się różności na rzecz naturalności. Wychodziło to dość dobrze, jednak skóra nie reagowała zbyt dobrze. Wczoraj dopadł mnie głód normalności, bez ciągłego tłumaczenia co się dzieje na mojej głowie i ciele. Zapragnęłam wrócić do stanu 'czystości', do którego doprowadzi mnie tylko i wyłącznie szampon, który posiada składniki, których unikam. Raz się żyje. To nieważne. To tylko włosy.

Tęsknię za Kocią, za Olafkiem, Klamcią, Jawaczkami, Gumiakiem, Krzysiami, Kiciorem i wszystkimi wspaniałymi ludźmi.
I za Pysiem, mimo tego, że wiem, że jutro znowu mnie przytuli. Miłości!


10/02/2012

202. Again.

Zamknęłam się na kilka dni, żeby popracować nad zmianami. Wygląd miał być jesienny, no ale...
Kot zawsze na miejscu, kot do wszystkiego pasuje.

Dużo się pozmieniało - życie się zmieniło. Ludzie się zmienili. Podejście się zmieniło.
Zawsze byłam zdania, że do niektórych spraw nie należy podchodzić zbyt impulsywnie. Raz, że praktycznie do niczego to nie prowadzi, dwa, że na marne idą nasze starania, a na dodatek strzępimy sobie nerwy. Warto się czasem uspokoić, przemyśleć, powiedzieć, porozmawiać i cieszyć się spokojem.

Szkoła? Myślałam, że będzie mi szło gorzej, a jest naprawdę dobrze. Zmiana podejścia kobiety od rosyjskiego przypadła mi do gustu, mam w zamian 4h angielskiego w tygodniu + jeden dodatkowy, który jest trochę za późno. Czas się zapisać na geografię.
Potrzebuję lekkiej stabilizacji, muszę ułożyć sobie plan działania, przyłożyć się i zdać.
Ah, kobieto, post wcześniej wszystko miałaś w dupie!

Najważniejsze, że nie złapałam ani jednej gały, rar!