12/30/2012

229. Personal Jesus

29.12.2012 - Rolnicza City


Nadszedł moment, żeby zebrać myśli i podsumować rok, który jutro hucznie pożegnamy. Jednak z moim aktualnym podejściem do życia nie potrafię spisać nic, bo nic nie pamiętam. Nie mam ochoty wspominać, nie mam ochoty sobie przypominać, nawet nie potrafię.

Wiem, że jestem głodna i matma rozpierdala mi mózg, a Radioheadzi próbują się z nim zbratać i załagodzić stresy. Coś niemiłego wkradło się do mojej głowy, chcę się tego pozbyć.
Dobrze, że jutro Bażancia impreza. Będę taka dojrzała i napiję się do nieprzytomności. I chuj :)

Słuchajcie Personalnego Jezusa, fajny jest!


12/23/2012

228. Nienawiść


Bogowie życia- tak podsumuję mądrości, które wrzucają ludzie w statusach na facebooku. Aż szlag jasny trafia, kiedy widzę kolejne przechwalanie się swoją antyreligijnością, albo lenistwem, albo problemem w związku. Oh God, jakie to głębokie! Aż przeraża.
Od czwartku próbowałam się dodzwonić do mojego specjalisty, okazuje się, że koleś się pojawi dopiero pod koniec grudnia (o ile w ogóle się pojawi...). Szkoda, bo lepiej by mi było ze świadomością, że mam już zaklepane i mogę wyczekiwać lepszego. No cóż. Jeszcze się uda.
Usiadłam nareszcie po całym dniu robienia 'czegoś'. Moje robienie opiera się przeważnie na jedzeniu i robieniu wielu rzeczy, które nie wymagają wysiłku. I takim sposobem dorobiłam się masy schylania w czego konsekwencji moje plecy chcą wypluć kręgosłup, znienawidzone uczucie powróciło-again. Ale to przecież nic wielkiego, no nic. Zaraz pójdę spać, a rano obudzi mnie Kaśka i jej narzeczony - już czuję się wypoczęta.

I nadeszły kolejne święta, już nasze drugie i zapowiadają się naprawdę przyjemnie... 100 zadań z matmy i dużo miłości :) (i jedzenia of kors)

I co najbardziej mnie cieszy to nadchodząca środa... Chcę tam iść!



12/19/2012

227. Blackbird fly away...



Ktoś nakazał Ci kiedyś podążać tą ścieżką? Iść drogą, którą teraz kroczysz? A może sam zaplanowałeś swoje życie, bo któż inny jest kowalem TWOJEGO losu. Nikt mi nie zabronił patrzeć na świat oczami wariata, w pozytywny sposób nastrajać się na nadchodzącą przyszłość, nikt nie zamknie mojej wyobraźni na  dobro. Ja sama nie chcę jej zamykać, chcę wierzyć, że wszystko będzie dobrze.
Rozczarowania rozczarowaniami... Wszystko jest warte działania.

Środę przeżyłam w szkole, było nas aż 6 osób, wynudziłam się jak nigdy. Jutro będzie gorzej - 2h polskiego na którym podobno ostatnio jest ostro. Sama nie wiem, bo nie byłam w szkole od czwartku, ale przekonam się jutro. Jak dojebie nam kolejne wypracowanie, to wstanę i coś powiem, bo to cholernie niepoważne podejście, żeby wymagać od nas tego, czego przez 3 lata się nie wymagało (nie mówię o samym wypracowaniu...nieważne, to dłuższa historia). Kobieta jest niezrównoważona chyba, bo potrafi nam zrobić taki rozpierdol na lekcji, że połowa płacze. JAJEBIE.
Chcę odpocząć psychicznie od tej rozpierduchy.

Niech brzmi Alter Bridge!

12/18/2012

226. Bliss

everything about you is how i'd wanna be
your freedom comes naturally
everything about you resonates happiness
now i won't settle for less

give me all the peace and joy in your mind



Ostatnimi czasy sny nie dają mi spokoju, są cięższe i męczące, przez co jestem odrobinę rozstrojona. 
A tu połowa grudnia już, zaraz nowy rok, zaraz nowy etap, być może wyjazd za granicę, być może wspólne mieszkanie, być może dużo nowego i uczucia nowe i wszystko dookoła. Mam nadzieję, bo mam już dość użerania się z domem, szkołą, zamościem, ludźmi... Chcę spokoju. Muszę się zabezpieczyć dodatkowo dropsami i innymi pierdołami poprawiającymi nastrój i patrzenie na rzeczywistość. I zmienić tabsy na plastry i zapuścić włosy i zadbać o siebie i zadbać o nas i zadbać o radość i zapanować nad nerwami. Tak dużo do zrobienia, tak dużo czasu na ułożenie życia, na rozpoczęcie życia. Na samo życie. 

Pierdole smuty.
I słucham smutów, ale wewnętrznie mi bardzo dobrze i spokojnie. 

Trzymajcie się cieplutko :)

12/13/2012

225. Move Along


Stara foteczka jeszcze z lutego. Dużo się od tamtego czasu zmieniło- moja kitka zrobiła się dużo dłuższa, a kitka Lubego znikła na dobre. I mam dłuższe włosy niż on, nareszcie :) (dlaczego piszę o tym dopiero teraz? Przecież już tyle minęło od cięcia...) No nieważne.
No i uczucia się zmieniły- na jeeeeeeeszcze silniejsze :)

Boli mnie brzuszek i kręgosłup. Nienawidzę miesiączek, są chyba najgorszym czasem w ciągu miesiąca. Ale  nie byłam AŻ tak drażliwa jak miesiąc temu :D 

Strasznie szybko upłynął mi semestr, nie wiedziałam, że do grudnia jest tak niewiele czasu. A tu bach i już... koniec semestru, szał poprawiania, biegania za nauczycielami. Całe szczęście, że mnie to bieganie minęło. Nawet za matematyką nie musiałam biegać, zaskakujące :) Jestem zadowolona no tako... Od czasu, kiedy uczy nas nowa polonistka, tzn. nie ta, która nas miała prowadzić do matury, mój zapał do nauki języka polskiego automatycznie zmalał. Nienawidzę tych zajęć, są bez sensu, a do tego kobieta nie jest w ogóle interesująca. Dam radę, jeszcze tylko 4 miesiące.

...




12/09/2012

224. Hard To See

Znowu zabieram się za napisanie czegoś sensownego, ale chyba nie potrafię. Nie wiem co się dzieje, ale wena to chyba zrobiła sobie wolne.
Do końca tego tygodnia jest wystawienie ocen, na całe szczęście mam czystą sytuację ze wszystkich przedmiotów, więc nie mam się czym martwić. Uf :) Okulary wylądowały już w Warszawie, a dzisiejsze włosy 'na kwiatowym propolisie' chcą być głaskane jak koty. Coś za dużo dobrego ostatnio dostają. Podobnie jak ja.
Nieubłaganie nadchodzi czas świąt, już pierwszy śnieg mocno wprowadził mnie w ten klimat i tylko czekam na swoje rodzeństwo. Znowu będzie wielki ruch, dużo jedzenia, śmiechu i zabawy. Jeszcze tylko wyciągnąć Gośkę na sanki... jak kiedyś :) 
Zaskakująco szybko minął czas, kiedy to G i K wyjechały z domu i dziwi mnie fakt, że za rok to ja sama będę przyjeżdżała naprawdę rzadko na 'stare śmieci'. Wszystko (jak dobrze pójdzie) zacznie się w czerwcu, a później już bon voyage! 
Przeczesując włosy zauważam, że głowa jest praktycznie cała zdrowa. Nie ma skorupek, NARESZCIE!




I like it!

12/06/2012

223. Madness



Kiedy pierwszy raz przysłuchiwałam się najnowszej płycie Muse, myślałam, że moje bębenki poumierają. W rzeczywistości każdy dźwięk tak mnie przenikał, że bez pamięci zakochałam się w części utworów i już znam ich teksty na pamięć (jak zwykle...).
Każda płyta ma jakieś buble, na tej jest ich 5 na 13 utworów, z czego dwa to instrumentale/dubstepy, które lubie, a przynajmniej jeden z nich. Nie zmienia to faktu, że to jedna z lepszych płyt tego roku. Muse po raz kolejny wykazało się pomysłowością, wnieśli coś nowego, zaskakującego, niespodziewanego. A głos Matta zrobił się dźwięczniejszy.
Moje perełki to: Supremacy, Madness, Survival <3 follow="follow" me="me" nbsp="nbsp" p="p" unsustainable.="unsustainable.">Żałuję z całego serca, że nie mogłam pojechać na koncert. Nadrobię, a raczej nadrobimy, bo było obiecane :)

6 Grudnia zawsze kojarzy mi się z babcią podrzucającą paczki pod drzwi i goniącą spowrotem na autobus. Taki z niej sportowiec. Od kilku lat już tego nie praktykuje, starość nie radość, nie mam jej tego za złe. W tym roku prezentem zadowoliła mnie mama, czego skutkiem jest niechęć do słodyczy (do kosmetyków chęć jest cały czas... ;d niestety. ).
Aktualnie zaspokajam swoją rządzę Musów, piszę na forum i przeglądam maile. Znowu!

12/03/2012

222. Fuck U Anyway

Cześć, jak żyjesz? Wszystko okej? Coś się ostatnio nie odzywasz.
Tak, wiem, zrobiłam straszne głupstwo. To zadecydowało o wszystkim. Nie byliśmy warci tej znajomości. Tak niewiele wystarczyło, żeby rzucić tym o ścianę i pozwolić, żeby się rozsypało na małe kawałki. A może wcale nie wystarczyło. Tego właśnie chciałeś. No trudno.
Przecież muszę żyć dalej ze świadomością, że jestem już tylko wspomnieniem. Ulotnym i pełnym goryczy. Gorzkim i niesmacznym, przyprawiającym o zgagę. Zgaga jest niedobra. Dawno miałam, już nie pamiętam.
Wyleczyłam się z goryczy i ciężkich słów.
Czas dorosnąć.
Więc, co tam u Ciebie? Jak żyjesz? Wszystko okej? Coś się ostatnio nie odzywasz.
Słyszałam, że dobrze Ci się wiedzie.Wszystko czego się dowiaduję jest od osób trzecich, być może kłamią, albo mają fałszywe informacje. Nie zmienia to faktu, że kilka razy Cię widziałam na mieście. Chciałam nawet podbiec, ale przecież byłeś z kobietą. To musiałoby głupio wyglądać. Mimo wszystko przeszłam za Wami kilka metrów. Nareszcie zdecydowałam pójść w drugą stronę. Przecież spieszyłam się tak bardzo na spotkanie z kimś o kim nawet nie miałam pojęcia. Nawet nie wiem, czy naprawdę tam szłam, czy tylko uciekłam z domu, żeby na nowo nie przeżywać tego piekła.
Czas dorosnąć, no tak.
To powiesz mi co u Ciebie?

Znowu milczenie.

Cześć, słyszałam, że nie żyjesz. Jest mi bardzo przykro, że tak zaniedbaliśmy nasze relacje. Jak zwykle po fakcie łapię się za głowę i myślę o swojej nieodpowiedzialności. Ileż okazji było, żeby wyjść razem chociażby na głupie piwo, porozmawiać, pośmiać się. Ty też z tego zrezygnowałeś. Z dumą odszedłeś nie oglądając się w tył.
To nic. Rozumiem.
Dojrzałam.


________________
Wersje robocze odkrywane na nowo.
I Archive na nowo.

12/01/2012

221. Changes.

Zaktualizowałam wczoraj iTunes. Przeszedł znaczną transformację z wersji poniżej, na wersję jeszcze niżej

http://regmedia.co.uk



Weszło naprawdę dużo zmian, można zmienić odtwarzacz na wersję mini co wg mnie jest zupełnie zbędne, jest w delikatniejszych kolorach, zupełnie jak najnowszy iOS no i nieprzyjemnie się go obsługuje. Jestem niezadowolona, bardzo. Wiem, że z czasem się przyzwyczaję, podobnie jak do ósemki, ale póki co to postanowiłam włączyć szuflę i niech sobie w pasku wisi.

AQQ wraz z rozpoczęciem grudnia włącza się nową grafiką i dźwiękiem saneczek, jakie to urocze. Wszystko starannie nam przypomina, że zbliżają się święta. Nawet dekoracje na Twierdzy, które są śliczne. Święta, święta... Ukochana osoba obok Ciebie, zapach pomarańczy i cynamonu, rodzina i rozmowy. Przyjedzie Kasia z narzeczonym, Gośka, usiądziemy i będziemy gadać, tak! 
Przyjedzie Kocia i Olaf i Klamka i Bażant i Gumiak i i i cała reszta, pójdziemy do piątej i będziemy pić, tak! 
Będzie wolne i przeznaczę dużo czasu na leniuchowanie (i matematyczkę :3), włosiska i jedzenie, tak! Może przytyję troszkę (i tak mi to nie grozi :< ), przynajmniej się nawpierdzielam słodyczy. 
Ulepimy z Lubym bałwana i będziemy znowu mieli kilkanaście lat. Zima... 
nienawidzę zimy :)

Tym wspaniałym akcentem kończę i idę popisać coś, albo poczytać. Nieważne :D