1/26/2013

238. Your own personal Jesus.

Sobotę spędziłam wyjątkowo przyjemnie. Wstałam z dość kiepskim humorem (jak zwykle zresztą) i wzięłam się za porządkowanie pokoju. Lubię ten zapach chusteczek do mebli i lawendowej świeczki. Brakuje mi tylko kadzideł o jakimś przyjemnym cynamonowym zapachu.
Potrzebowałam takiego dnia dla siebie, gdzie spokojnie poleżę w łóżku, wypiję dziesiątą herbatę, trzeci kubek ziół, podrapię się po dupie i nikt nie będzie mnie oglądał. Zadziwiający jest fakt, że nawet nie umyłam włosów i nie siedziałam 3 godziny z maską. Wdrożyłam w życie plan 'myję włosy raz na 4 dni' i rzeczywiście działa. Nawet nie są w koszmarnym stanie po dniu trzecim, tak więc przy pomocy pudru BD odświeżę grzywcię w poniedziałek i powędruję do szkoły, cóż za luksus i oszczędność czasu (na poranne nołlajfienie w łóżku).
Już miałam się nawet zabierać za pisanie wypracowania z polskiego R, ale stwierdziłam, że Clever mojemu umysłowi wystarczy, więc zabrałam się za dwie nieszczęsne sesje. Pocieszam się, że zostało mi ich jeszcze 118, a później hulaj dusza piekła nie ma!


A teraz hibiskus z dziką różą, Chuck i ciąg dalszy spokoju.


1/24/2013

237. All I Need

Nie uważam, że mężczyzna powinien być poddany swojej kobiecie na wszystko czego ona chce, jest pewien umiar. Ale wymaga się od mężczyzny, żeby był wsparciem, oparciem w ciężkich chwilach, słuchaczem i po części bohaterem naszych zmartwień. Bo kto inny jak człowiek, którego kochamy może nas zrozumieć i analizować z nami wszystko od podstaw.
Serce mi się kraja, kiedy widzę, że dziewczyny są traktowane przedmiotowo - przyjemności na pierwszym miejscu, a problemy schowaj w rękaw.
Męskość? Gdzie ona dzisiaj jest?

Dobrze, ze jesteś mój Luby i dobrze, że nie jesteś tyranem, patrzącym tylko na siebie.
Amen.

/// Matura napisana. Sprawdzian zaliczyłam jako jedna z 4 osób, czyli już mam stabilną sytuację z matmy. Rozszerzona z pl na dzień dzisiejszy 50%, humor niestabilny, ale jest dużo herbaty i dużo czaka i chyba za dużo miłości od wszystkich dookoła.
Niedługo Kocia i Klamcia, kolejne lawiny miłości <3 nbsp="" p="">

1/22/2013

236. Bohemian Like You

Wszystko jest dobrze, no przecież wszystko jest dobrze! Wmawiam sobie wiele rzeczy, ale naprawdę niektóre zaczynają mnie przerastać.
Do tego ta depresyjna pogoda za oknem. Śniegu po kolana, przez co MZK porusza się z szybkością ślimaka, matura z polskiego, pojutrze matura z matmy (której i tak nie zdam) i kolejne pierdolenie - wy się zastanówcie, bo po co podchodzić, skoro nie zdacie. A dla własnej satysfakcji proszę pani. Bo nie po to odbieram świadectwo, żeby nie podchodzić do matury. Cóż za pazerne społeczeństwo.
A nie dopuszczaj mnie i tak nie masz nic do powiedzenia.
Chcę wiosny, chcę stąd uciec i chcę ciepła.
I trzeźwego myślenia.
I spokoju.
Help.

1/19/2013

235. New Born.

Wczoraj nastąpił przełomowy moment w moim życiu. Dwie sytuacje sprawiły, że poczułam się naprawdę normalna i naprawdę... przyjazna dla siebie.
Chyba nigdy czegoś takiego nie czułam. Wylewając z siebie falę złości i prawie uderzając drugiego człowieka za słowa, które wypływały z jego ust, dziękowałam siłom wyższym, że mój dom normalnie funkcjonuje, że nikt nie wyzywa mojej mamy od szmat i dziwek i że wszyscy potrafimy jakoś (nieważne, że czasem nie wychodzi) rozmawiać. Byłam na tyle zdenerwowana, że z nadmiaru adrenaliny wszystko zaszło mgłą, a ja telepiąc się ledwo mogłam oprzeć się o ścianę, ale warto było. Warto było się przekonać, że jest się pomiędzy kochanymi ludźmi, którzy mają dobre zamiary. THANKS! THANKS GOD.
Druga sytuacja, to program na który natrafiłam przypadkiem - o metamorfozach amerykańskiej tandety w piękności.
Nie wiem, jak tak zniszczona skóra może się przetransformować w piękność i zdecydowanie było to widać przy zmywaniu tapety. Z deszczu pod rynnę jednym słowem. Baby 23 letnie wyglądały jak emerytki, albo tranwestyci.
I tak się cieszę, że życie mnie nie pokarało. Być może ta choroba skóry i wszystko co przytrafia się mojemu ciału nie jest perfekcyjne, ale jest naturalne. I cieszę się, że nie noszę doczepów, tipsów i taśmy izolacyjnej zamiast bluzki i że nie muszę nakładać kilograma tapety, żeby wyglądać normalnie. I że nie maluję włosów na blond, a nawet, że w ogóle nie maluję włosów, bo po co.
Ciężko będzie się do siebie przyzwyczaić po takim przetelepaniu mózgu, ale myślę, że czas pokaże.

Nieubłaganie zbliża się czas moim 20 urodzin, nie chcę myśleć o tym, jak szybko minęły mi te dwa lata od mojej osiemnastki... to straszne. Zaczynam myśleć jak stara baba. Kiedyś bawiły mnie zaczepki na twitterze, blogu, czy facebooku, pisanie dwuznacznych postów, ironizowanie i robienie z siebie debila. Teraz patrzę z politowaniem dla takich wybryków. Masz problem? Napisz. Zadzwoń. Przyjdź.
Internet pochłania zdecydowanie za dużą część mojego życia.

Time to change.

1/12/2013

234. Black Gives Way To Blue

Fading out by design
Consciously avoiding changes
Curtains drawl now it's done
Silencing all
Tomorrow's forcing a goodbye

Lay down, black gives way to blue
Lay down, I'll remember you



Wyssij ze mnie ostatnią nadzieję na lepsze jutro. Trzymanie się krawędzi do niczego nie prowadzi. Przygoda podobno zaczyna się po drugiej stronie. A mówili mi tyle razy - więcej spokoju. A spokój do niczego nie prowadzi. Robi z Ciebie głupka i rzuca na kolana.

Jak łatwo jest się poddać. Jak łatwo wszystko zostawić za swoimi plecami. Jak łatwo zamknąć wszystko, kiedy nie masz siły, żeby stawić temu czoło. 
Jesteś wrakiem, pogódź się z tym. Wrakami nikt już nie pływa.

1/10/2013

233. Savin Me.



Bo właśnie tak.
I weny brak :)

1/08/2013

232. Lies, Lies, Lies.


Wracam do ulubionych utworów, które porzuciłam kilka lat temu. Powody są różne, zazwyczaj przyjemność słuchania zabijają wspomnienia. Nad większością umiem zapanować, jednak np. New Divide-Linkin Park do tej pory przyprawia mnie o dreszcze i zawroty głowy. Nie ma się co dziwić, jest przepełniona emocjami, których się boję i które próbuję zabić od dłuższego czasu.
Nawet muzyka nie jest ostatnio moim sprzymierzeńcem. Telefonowa szufla jak na złość karmi mnie smutami, a ja tak łatwo się temu poddaję.
Podobno chandra atakuje na wiosnę i na jesień. Zastanawia mnie dlaczego przyszła właśnie teraz. I dlaczego mimo tak wielkiego wsparcia i pomocy osób mi bliskich, jest mi tak ciężko. I dlaczego tak skutecznie zniechęca mnie do normalnej egzystencji? I dlaczego tak łatwo mi się płacze, a później tak ciężko zasypia?
Są pewne granice wytrzymałości, trzymajcie mnie, bo upadnę.

across this new divide...

1/04/2013

231. Ich Will

Marne kreatury otaczające mnie na co dzień. Tak bardzo zaczynam nienawidzić otaczające mnie społeczeństwo, że coraz częściej przez myśl przechodzą mi rzeczy okropne i nieludzkie, które tak bardzo potępiam. Ale wiadomo, że jestem tchórzem, więc nie ma się chyba o co obawiać.

Znienawidziłam język polski po całości, nie mogę wyrazić swojego zdania, bo nauczycielka jest... nie obrażając nikogo, ale naprawdę jest niezrównoważona psychicznie. Obróciła wczoraj moją prośbę w obelgę i była tym taka urażona, że zaczęłam się zastanawiać ile ona musi mieć kompleksów, żeby tak genialnie sobie nawmawiać, a później zrzucić wszystko na mnie. I nieeeeee, nie można przeprosić, to już pójdzie do wychowawczyni. Amen. Moja wychowawczyni to skarb.
Dzisiaj za to było 'Agatko podłącz', bo przecież nikt nie umie włączyć laptopa, podłączyć rzutnika i odpalić filmu z płyty. Patologia. A co najlepsze nikt nie znał hasła do laptopa. I ja też nie znam, bo włączył się przy którymś z rzędu wpisywanym wyrazie. JESTEM TAKIM GENIUSZEM OJEZU.


Prócz tego zrobiłam 100 zadań z matmy (wprawdzie z pomocą geniusza z internetu, ale zrobiłam) i mogę być z siebie dumna. Trochę podniosła mnie na duchu wczorajsza rozmowa z Gośką. Dobrze, że jest.
Chyba muszę zrobić sobie jakiś stretching, bo wysiada mi ciałko.

amen.

1/01/2013

230. Radioactive



ja, Klamcia i Bażant - Poduszka :)



I'm waking up, I feel it in my bones
Enough to make my systems blow
Welcome to the new age, to the new age

Welcome to the new age, to the new age

I'm radioactive, radioactive

Zaczął się nowy rok, ten odgórnie sobie zaplanowałam, a przynajmniej w takich małych punktach, coby podleczyć moją chorą główkę. Pójść na leczenie, nie odkładać niczego na ostatnią chwilę, rozmawiać, pracować, utrzymywać głębsze kontakty z przyjaciółmi, mniej się burzyć (a to chyba w moim przypadku najtrudniejsze), szanować, dbać, doprowadzić w końcu ciało do stosownego stanu (żebym się mniej kruszyła), być systematyczna, pić więcej ziół i herbat, zapuścić włosy ( no chociaż za łopatki ), wysypiać się, skończyć Clevera na zadowalającym poziomie, zdać maturę. 

Chyba na chwilę obecną to wszystko co bym chciała osiągnąć. Wiem, że będzie ciężko, ale wiem też, że są osoby na które mogę liczyć i które są moim ogromnym wsparciem. 

Liczę na ogrom siły i wsparcia i liczę na to, że w zamian oddam z siebie najlepsze. 

 Szczęśliwego Nowego Roku!