6/17/2013

255. Passion Pit - Sleepyhead



Ostatni tydzień był dość burzliwy.
Zrobiłam się zgorzkniała i o mały włos nie doprowadziłam do końca naszego uroczego związku. Potrzebowałam odrobiny wytchnienia i powiewu świeżości, o co ciężko, kiedy ma się siebie praktycznie codziennie w mieście, które nie oferuje zbyt wiele atrakcji. Ale...
W sobotę w dość grobowym nastroju udałam się z M. na ślub jego wujka. Ślub cywilny - 15 minut, coś pięknego! Było ciężko, ale coś pękło. I zrobiło się dobrze. Tak nagle. A później był bardzo przyjemny rodzinny obiad, a następnie bardzo przyjemna popijawa w mieszkaniu. I tak bawiliśmy się dwa dni. Wynajęli mnie do robienia zdjęć ( mieli Sonego Alfe 57, którego doceniłam dopiero wczoraj wieczorem. Mimo kitowego obiektywu genialnie sobie radził bez lampy nocą, co widać wyżej) i dzięki ich otwartości miałam głowę pełną pomysłów, szał. Nie sądziłam, że mogę tak wiele wymyślić i zrealizować. Podobało mi się. W lipcu powtórka, tym razem na Śląsku. I możliwe, że z własnym sprzętem (który kurwa zapowiadam od lat), ale jestem coraz bliżej, bo Canon 60D czeka na mnie cały cieplutki ( i nie ucieknie :D).

A dzisiaj miałam egzamin zawodowy - część testową. Myślałam, że poleciałam na pytaniach z PP, ale jest okej. Kamień z serca. Tego środowego raczej nie przeżyję.


To jeszcze jedna sweet focia na koniec :)


No ja jestem w niebie. 
Do następnego :)



6/13/2013

254. Kings Of Leon - Pyro


Szkoda, że dzisiaj jesteś tak daleko. Dwa lata temu miałam Cię w Piątej i dostałaś ten niezapomniany prezent. To chyba zostanie tradycją. Ciekawe co będzie, kiedy skończymy czterdziestkę.
Aleksandra, Alex, Olaf, Ola, Nadka, Rudasek - Kochanie, wszystkiego najlepszego. Spełnienia najskrytszych marzeń (i fantazji:) ), pomyślności, radości, dużo mnie i Ciebie i Klamki. Żebyśmy zawsze były Alex&Klamex&Koronex i żebyśmy skończyły razem w bujanych fotelach, dziergając na drutach. Drutach. If You know...
Żebyś nie miała powodów do łez, żebyś skończyła studia bez problemów. Dużo cierpliwości. Dużo słodkości, dużo przyjemnych ludzi wokół siebie. 
Jasności umysłu, żebyś wiedziała czego chcesz. I żeby nigdy nikt Cię nie zranił, bo zabiłabym. Kocham Cię całym moim serduchem i tęsknię za Tobą mocno każdego dnia. 
Ale Ty o tym wiesz.
Sto lat, sto lat niech żyje żyje nam!
I jednorożców! 




a teraz mogę umierać.

6/10/2013

253. Sum 41 - Still Waiting


Jak poznawać ludzi, to tylko fajnych i tylko takich z którymi można porozmawiać na podobne tematy. Kiedy  dostałam maila z informacją o spotkaniu blogerek w Chełmie to nie wahałam się ani minuty, momentalnie przypomniało mi się zeszłoroczne spotkanie w Zamościu. W 4 osoby - szaleństwo.


I tu i tam było genialnie. Poznałam świetne dziewczyny i dobrze się bawiłyśmy. Dodatkowo wyruszył ze mną Piotrek, niezawodny jeżeli chodzi o zdjęcia. I całe szczęście, bo w tym deszczu dotarcie na busy byłoby niemożliwe.


6/04/2013

252. Marilyn Manson - Coma Black

Nic tak bardzo nie porusza jak Manson.
Całkiem niedawno Michał mi przypomniał jak bardzo kocham tego wykonawcę i jak spory kawał mojego życia przypisałam jego twórczości. Serce mi się poruszyło, kiedy pierwsze nuty Comy czy to Black czy White posłyszałam w moich głośnikach. A mamy nie było w domu... Mogłam być głośno.

Od trzech lat klepię na tym blogu, automatycznie przypominają mi się moje pierwsze kroki w serwisie blog.pl - aaaah, moment założenia pierwszej 'domeny' za smsa wartego całe 14zł. Później zmiana na jeden adres, później kolejny... Jeden nadal istnieje, nie pamiętam hasła i nie mogę go usunąć. 2008-2010, śmiechu po pachy. Do tego się już przywiązałam, myślę, że zostanę tu najdłużej jak się da. Nie wiem, kiedy znudzi mi się pisanie o pierdołach. Wiem jedno - blogowanie to świetna sprawa i powrót do notek chociażby sprzed roku sprawiają niezłą frajdę. Można się poznać na nowo, albo popatrzeć co złego się wyrabiało w życiu. A trochę tego było... Z perspektywy czasu widzę, że problemy, które kiedyś opłakiwałam, są teraz śmieszne i wręcz żałosne. Zabawnie by było, gdybym nadal trzymała jakieś urazy z gimnazjum, czy pierwszych lat liceum, przecież ludzie są wspaniali.
Z miłą chęcią spotkałabym się ze wszystkimi z którymi kontakt się zerwał, to takie fajne doświadczenie. Szkoda, że nie każdy tak do tego podchodzi. To nic.

Coraz bliżej spotkanie blogerów w Chełmie, później egzaminy, śluby i wyjazd. Coraz bliżej nowy start.


6/01/2013

251. Five Finger Death Punch - Falling in hate

Coś mi zaczęło przeszkadzać.
Zaczęłam oglądać tyle seriali, że już się gubię w wątkach. Jedno wiem - z każdego płynie inna nauka, ale razem tworzą coś dziwnie pasującego mi. Jeden twierdzi, że ludzie w sieci są zbyt płytcy - kryją się za dużą ilością znaków przestankowych czy emotikon, inny, że mamy niewiele do stracenia, a tak wiele do zdobycia, jeszcze inny nakazuje wręcz wziąć się za siebie. Wziąć porządnie - a nie tak, że dzisiaj nie ułożę włosów tak, jak zrobiłam to wczoraj. Tu raczej chodzi o te ścieżki, które są już tak przetarte, że niedługo nie będą przydatne. Podobno w życiu chodzi o to, żeby to potrafić - ja nie potrafię pójść w lewo, bo zawsze chodziłam w prawo. Jestem leniwa i nie chcę niczego zmieniać.