9/19/2013

267. Placebo - Purity



Plan zajęć.
Dostałam się na AGH. Wczoraj miałam niezłe sranie czy w ogóle iść tam, czy zostać na UJ. Ale wiem lepiej, że na Jagiellońskim nie poradzę sobie z tymi wszystkimi językami łacińskimi, staropolskimi itp. Postawiłam na AGH i patrząc na plan to nie żałuję. Z tych ciemnoszarych muszę wybrać sobie dwa fakultety i coś czuję, że będą to Socjologia płci i Psychopatologia życia codziennego. Idealny piątek :3

Dużo się powyjaśniało, mam nadzieję, że dużo się powyjaśnia.
Gumiak ma działać, zobaczymy co z tego wyjdzie.
Przyszedł okres, umieram :X

9/16/2013

266. Arcade Fire - Reflektor

Dopiero dzisiaj poczułam, że coś się naprawdę zmienia. Z rana telefon od babci - przyjedź bo coś tam. Pojechałam. Żałuję, że częściej tego nie robiłam.
Rozmowy z moją babuszką są zupełnie inne niż rozmowy z innymi babciami. Nie gada pierdół, nie dokarmia, nie przerywa, nie ma tabu. Mimo jej wieku, czuję się jakbym rozmawiała z najlepszą przyjaciółką.
Co najważniejsze, nie ma problemów z mówieniem tego co myśli. Rozmowa o kościele. To nie jest tak, że ja siedzę i słucham jak bardzo mi potrzebny Bóg, że to sens życia itd. ja po prostu siedzę i szczena mi opada. Aż zachciało mi się zajrzeć do kościoła i pomodlić za tą kobietę. I myślę, że nie raz tak zrobię. Nikt mnie do niczego nie zmusza, ja sama wiem co robię. Od jakiegoś czasu żadna ze mnie katoliczka, ale też żadna ze mnie ateistka. Zresztą, o religii się nie gada. Każdy sobie rzepkę skrobie. Każdy.
Poszłyśmy na jakieś zakupy, coby uzupełnić braki w mojej wyprawce, musiałam ściągać M. żeby pomógł mi to zatachać do domu. A to i tak dopiero część. Dobrze, że mam transport z P. to zawiozę bezproblemowo wszystko. Będzie śmiesznie. I szybko.
Prócz tego to chyba wszystko po staremu. Jeszcze się do końca nie wyleczyłam i raczej do końca tygodnia tego nie zrobię. Papierologia sama się nie załatwi. Wyniki z AGH w środę, urodzinowa impreza A. w czwartek, albo piątek. Jeszcze kilka osób muszę obskoczyć i będzie.
Chociaż nie mam ochoty. Jak sama nie pójdę to i do mnie nie przyjdą. Takie to wygodne.

Piosenka na dziś. Jak w tytule. Piękna.


9/09/2013

265. The Heavy.

Dzisiaj tylko nazwa zespołu w tytule Nie mogę się zdecydować na jeden utwór. Band jest genialny.
Co z tego, że wczoraj już się źle czułam. Musiałam pójść na dżemseszyn, a raczej na kawałek dżemseszyn, bo towarzystwo stwierdziło, że nuda i chodźmy gdzieś.
A gdzie? No najlepiej nad Łabuńkę, gdzie już piździ niemiłosiernie. Dobrze, że miałam bardzo gruby sweter i gruby jesienny płaszczyk, bo bym umarła. Inni w samych marynareczkach... no okej. Jak kto woli.
Odwoził mnie jakiś szwagier (?) Seby, który słuchał koszmarnej muzyki na full, palił w aucie (i to bez otwierania szyb!) i ogólnie nie przypadł mi do gustu. Łeb mnie napieprzał jak szalony, oczy zaczęły mi łzawić, z nosa woda... no źle. Ale co poradzić, głupim się jest. Oby na sobotę było już okej. Swoją drogą to dobrze się dogaduję z towarzystwem M. Myślałam, że będę się czuła jak 5 koło u wozu, ale chyba zasłużyłam sobie na akceptację. Koniec końców uważam, że M. i A. to fajne babeczki! I dobrze, że się powyjaśniało, bo mocno mi na sercu ta sytuacja leżała.
No. A dzisiaj umieram, jem polopiryne, ale jeszcze w międzyczasie musiałam wybrać się do ZUSu. No bo przecież nikt mi tego nie załatwi. To moja papierologia na studia. Sama idź. Musisz. Co z tego, że jesteś chora. Płacz sobie. Po co się szlajasz? Znowu się nie ubrałaś. Dlaczego nie posprzątałaś? Po co Ci ten papier? Masz katar? Agata!?
Eh. Dalej nie wiem co dalej. Przerażające.

y. Jest jakikolwiek sens?
Chyba bloknę bloga.

9/06/2013

264. Limp Bizkit - Behind Blue Eyes

Nie mam czasu. Nie mam siły. Nie mam wiary. Nie wiem co zrobić.


Wszystko się rozwiąże z czasem. Póki co jestem bardzo niespokojna.
Trochę zrozumienia ludzie, trochę zrozumienia.

9/01/2013

263. Arctic Monkeys - R U Mine?

Kiedyś strasznie dużo pisałam. O wszystkim. Nie miałam żadnych oporów przed pisaniem o uczuciach, o głupotach, o porażkach, radościach itp.Nie wiem co się dzieje teraz. Z wielkim trudem przychodzi mi włączenie okienka na nowy post, a co tu jeszcze mówić o pisaniu- głębokim pisaniu.

Wiem jedno, lubię uszczęśliwiać ludzi. A jakby mi ktoś powiedział, że umrze za ileś i chce zobaczyć moje cycki to bym pokazała. Krejzolka. W rzeczy samej. Nakręcam dopiero teraz życie do przodu. Co z tego, że siedzę w Zamościu przez kolejnych kilkanaście dni, skoro zaraz rozpocznę podróż w nieznane. Najbliższych kilka miesięcy będzie zapewne najcięższymi w moim życiu. Żyjąc od 10 lat z samą mamą, zdając sobie sprawę, że zostaje tutaj z nierobem jakim jest Młody, zaczyna się doceniać tą małą postać. A raczej - wielką. Bo jej siła, którą każdego dnia znajduje na bycie z nami, pozwala jej rosnąć w moich oczach do rozmiarów kolosalnych. To przykre, kiedy nie docenia się najbliższych.
Nawet Gumiak, który jest skurwielem stulecia mawia 'matka jest tylko jedna, szanuj ją'. Popieram. Popieram skurwiela Gumiaka.
Wracając do tego co mnie czeka... nie wyobrażam sobie. Nie wiem z kim zamieszkam, nie wiem ile czasu będę miała dla siebie, nie wiem czy sobie poradzę. Wiem, że chcę dać z siebie jak najwięcej. Wygram życie i jak faktycznie będę musiała zostać na UJcie, to będę zapierdalać tak, że każdy się zdziwi.
Już nie chodzi o zadowolenie siebie, chyba chcę pokazać innym, że potrafię. Często zostaję pomijana. Bo kimże może zostać dziewczyna po technikum fryzjerskim? (a jeżeli o tym mowa... zdałam technika! )
Zostanie kimś wielkim. Jeszcze kiedyś zobaczycie moje nazwisko gdzieś w galaktyce i się zdziwicie.
Brudasy!
...coby "chuje" nie napisać.

Za 9 dni premiera płyty AM. Umrę z rozkoszy.