10/30/2013

270. To tylko dwieście siedemdziesiąt.

Zamość. Zamość. Brakowało mi tych obskurnych ulic, szeroko rozpostartego nieba, czystego powietrza i szczekających psów. Brakowało mi sąsiada, którego niezbyt szanuję, nadmiaru rejestracji LZ, spacerów i Zamojskiego Browaru. Jedyne czego mi nie brakowało, to pieprzone LHRy, których się naprawdę namnożyło od mojej ostatniej wizyty tutaj. Skurwiele.

Przerażają mnie ludzie. Naprawdę. Jak wiem, że bliskich mi osób bać się nie muszę, tak Ci, którzy chcą być mi bliscy ( i naprawdę dopuszczam do siebie taką możliwość) przerażają mnie swoim zachowaniem. Za szybko się otwieram na nowości, za szybko. A później wyskakują takie nieprzyjemności i ja nie wiem co zrobić i spina i to i tamto i w ogóle nie tak jak być powinno. A ja jestem tylko miła i otwarta. Nie mogę tak robić. Zmienię to i owo i będzie dobrze. Muszę się trochę poograniczać.
Cieszę się, że jutro podetnę kłaczki i spotkam się z babcią. Stęskniłam się za nią. Fajnie nam się rozmawia ale przez telefon to posucha mocno. Wolę posiedzieć, pośmiać się, poopowiadać, pogestykulować, objeść pyszny babciny obiadek i spokojnie iść włóczyć się dalej. Bo tylu ludzi ilu spotkam przez ten weekend, tylu kochanych ludzi to ja dawno nie miałam. Kooooooooocia, Olaaaaaaaaaaaaf, Bażant, Tomek, Iwonka, Jaśke, a nawet Chłopaki z Niskiej, których mam w Krakowie praktycznie codziennie, tyle radości, tyle szczęśliwości, tyle gadania i zabawy. Coś cudownego.
Dość tych smętów.
:)

10/26/2013

269. Maroon 5 - Makes Me Wonder.

Zamość, Zamość... Niedługo tam pojadę i zaznam odrobiny spokoju. Poczuję świeżą mokrą trawę, zagłębię się we mgle, przejdę się Śląską i spotkam się z ludźmi. Tak mi tego brakuje! Nie mówię, że jest mi tu źle - w akademiku jest naprawdę fajnie i cieszę się, że mieszkam tu, a nie na stancji. Ludzie są świetni i chociaż część odpierdala, to ta najbliższa pokojowi 102a jest jak najbardziej na plusie.
Mimo wszystko chcę wrócić na chwilę do domu, odwiedzić babcię, najeść się dobrego jedzonka i cieszyć się ze spokoju. I przede wszystkim - dotlenię się tak, że aż mnie rozboli głowa. Kraków jest za bardzo zanieczyszczony.
Ostatnie dni minęły zdecydowanie za szybko. Za szybko też myślę i niektórych rzeczy nie ogarniam. Ludzie mnie zadziwiają. I za bardzo mnie lubią. Zaczynam się ich bać.
Nawróciła mi się moja potrzeba przebywania, znowu nie umiem wysiedzieć nawet chwilę sama. Nie lubię, kiedy Sylwia idzie spać o 22, nie lubię za dużo siedzieć przy kompie, nie lubię pustki, nie lubię już nawet tak dużo pisać jak kiedyś. Nie umiem się obnażyć i napisać co naprawdę czuję/myślę.
W sercu zdecydowanie za dużo komplikacji, nie wiem do czego zmierzam. Za dużo, za dużo! Niech mi ludzie nie robią wody z mózgu. To się źle kończy.

Nawet nie umiem już składnie pisać. Nie wiem co się dzieje.
Tyle Wam powiem. Tyle.

10/20/2013

268. Arctic Monkeys - Number One Party Anthem

Dawno nie klikałam.
Całkowicie zapomniałam, że mam bloga. I tego i tamtego kosmetycznego. Jestem taka 'zalatana', że nie mam czasu nawet usiąść spokojnie i zająć się pisaniem czegoś sensownego.
Filozofia - to na mnie teraz czeka. Niezmienność bytu, woda jako arche, rzeczy konkretne i idee. Profesor od filozofii rzekł nam, że jeżeli zagłębimy się w naukę ww przedmiotu to nasza osobowość się zmieni nie do poznania. Jeżeli mam być taką nudziarą jak on to nie chcę. Chociaż z drugiej strony jakbym odrobinę dojrzała psychicznie ( hihi) to mogłoby być śmiesznie. I może zmieniłoby się w jakiś sposób moje podejście do życia. Bo póki co to jestem nastawiona na zabawę i wszystko co nie jest związane z nauką. Siedzenie z paczką na miasteczku od 11:00 do 19:00, oglądanie filmów na wykładach, spanie na Psychopatologii (ale luz, zaliczenie za chodzenie, a ostatnio jak się przebudziłam to wykładowca mówił "o widzę, że wszyscy śpią... ale to dobrze. Taka pora (8:00), pogoda (deszcz) i jeszcze ja takie pierdoly mówię.. " to ja wtedy hyc na drugi bok). Zresztą to fakultet, więc nie będę się specjalnie wysilała. Sam fakt, że wstaję o 6 żeby zdążyć do tego pierdzielonego D-2 to już wyczyn.
Najfajniejsze jest to, że trafiłam na świetną współlokatorkę, która co tydzień zwozi mi ciastka :D Nie, nie dlatego jest fajna. Dobrze się dogadujemy, nie ma spiny, nie ma rozpierdolu i w ogóle jakoś tak miło się nam komunikuje. Boję się tylko, że mnie w styczniu zostawi, bo kończy już pierwszy stopień. Byłoby smutno.

Nie wiem co jeszcze mogę dodać. Nie chce mi się klepać. Idę się edukować z filozofii :d
ciało.