1/29/2014

276. Map Of The Problematique

Styczeń. I nowy rok. A mi jeszcze nie przyszło niczego napisać. Tyle razy się już za to zabierałam, a ciągle nie wiem co napisać. A teraz styczeń się kończy, sesja w pełni, rozkwit kultury i filozofii i nauki! Ah! Zaraz mi mózg eksploduje. 
Przyzwyczaiłam się do samotnego mieszkania w pokoju, od samego przyjazdu z Zamościa 5.01 jestem sama. Sylwia przyjeżdża raz na jakiś czas na dzień czy dwa i znika, przemeblowałam sobie wszystko pod siebie, utrzymuję porządeczek, robię co chcę i nie muszę się martwić, że ktoś mnie zbudzi z samego rana. I co najlepsze, paraduję sobie wieczorami w bieliźnie, bo muszę poczekać, aż się maści wchłoną. Cudownie! Czyż nie?
Na weekend wybywam do Wrocławia, mam nadzieję, że spędzę miło czas z Kaśką i możeeeeee rodziną od strony Pawła. Why not? Ou, danger.
Żeby tylko nasiepać jutro na tym teście.
I widzicie, nie umiem pisać.
Radioheadzi przypomnieli mi o sytuacji sprzed lat, Boże mój Boże.
Co tu się dzieje? Tu, w mojej głowie.
Dajcie mi już 13 lutego, dajcie mi koniec sesji, dajcieeeeeee!