3/31/2014

280. Whenever, whenever.

Ha!
Wczorajszy wieczór dobił mnie na tyle, że sny zmęczyły mnie mocniej niż dzień. I rolki, których było dużo. Śnił mi się wf na który się dzisiaj wybrałam, poszłam z moją torbą, przebieram się i okazuje się, że wzięłam tylko buty. Ważny szczegół - widziałam godzinę, która strasznie szybko się zmieniała. Z 8:29 nagle zrobiła się 8:32. Mówiłam dziewczynom, że zdążę do akademika po dresy i wrócę najpóźniej o 8:50, nie zgadzały się ze mną. Wyszło tak, że w końcu przyszłam na końcówkę i wfu nie odrobiłam. To było męczące.
W rzeczywistości na wf trafiłam, na dodatek do mojego ulubionego wuefisty i bawiłam się świetnie. Ćwiczenia w parach z koleżanką, która jest ze 20cm niższa ode mnie nie są dobrym pomysłem, obiłam nadgarstek. Ale i tak było zabawnie. Zapisałam się na listę 15h więc mogę spać spokojnie.
A, nie mogę, mam Zdrowy kręgosłup na ósmą. Nie wiem czy mój nadgarstek to przeżyje, najwyżej pójdę na orbitrek. Tyłek się sam nie zrobi. Nad brzuchem specjalnie nie muszę pracować.


Wzięło mi się na oglądanie starych foteczek. 23.06.2011 - obrona magistra mojej matyldy/mamusi. Ah, moje odrosty, moje piękne odrosty i obrzydliwe kurczakowate kudły. Chyba bym się już tak nie skrzywdziła. I okrągła buzia i w ogóle to był dobry okres. Chyba wtedy już był. Nie wiem. Nie ważne. Nie pamiętam. (było zdjęcie, ale usunęłam, e)

Stop the world I wanna get off with You. Arktyczne małpy raz mnie dobijają, raz sprawiają, że chcę skakać i tańczyć i biegać i krzyczeć. Dzisiaj jednak ogarnia mnie to przyjemniejsze uczucie. Wyspałam się, zrobiłam kawał dobrej roboty (tak, wracam do roboty, salon fryzjerski na nowo otwarty), zjadłam obiad (dziwnie się czułam, kiedy podczas krojenia kurczaka stwierdziłam, że słabo jeść obiad bez mięsa, co?), słucham dobrej muzyki, opieprzam się troszkę i czekam aż zacznę się robić senna. Mogłoby to już nadejść.

Are You Gonna be my girl? Co mi się dzieje!? #pięknaibułka
Maja robi ze mnie nowego człowieka, a raczej stara się. Chyba jej wychodzi.
A cały dzień zastanawiałam się co napiszę, bo muszę zacząć pisać (4 posty w 2014 roku, serio?). Samo płynie. To nic, że za dwa dni będę miała ochotę napisać, że jesteście głupi i idźcie sobie. Kocham Was moje stworzonka. Taka jestem słodka.



TAAAAAAAAAAAŃCZYĆ! 

3/29/2014

279. Arctic Monkeys - Arabella

And when she needs to shelter from reality
She takes a dip in my daydreams...


Bo zapewne jutro przy komputerze długo nie posiedzę, to napiszę już dziś. Bo niby dlaczego nie?
(i folder z autoefektami na google+ mnie rozwala :D )
Kocie mój drogi! Chociaż nie mieszkamy obok siebie i chociaż kontakt jest jaki jest, to zawsze Cię będę wspierała i kochała jak siostrę. I cieszę się, że jesteś i że mimo wszystkich przeciwności dajesz sobie radę. W takiej drobnej osobie tak wiele siły - jesteś moim guru! 
Z okazji kolejnych urodzin, życzę Ci jeszcze więcej siły, dużo radości, mało chipsów (sorry :D), spokoju, miłości, Marcina, dużo tramwajów, dużo spacerów. Zdania sesji :D Wiary w siebie i we mnie i w to co nas otacza. Masy wiariactw z najbliższymi i kotów. KOTÓÓÓW :D 
W kwietniu zabieram Cię na lody/gofry/pizze/piwo/sok/cochcesz/#hasztagi/ploteczki/uśmieszki.
Sto lat niech żyje nam <3 nbsp="" span="">

Póki co masz ode mnie orgazmiczną Arabelle, smacznego! :*



P.S. dywan.
:*

/a ja zawijam napawać się naturą w Parku Jordana. Ah, wiosna. 

3/24/2014

278. Hans Solo - Babilon.

Ostatni czas przyniósł dużo zmian. Nie tylko w przyzwyczajeniach, ale też w myśleniu. Nie do końca mi się to podoba, bo powoli dążę do autodestrukcji i co najgorsze nie umiem tego zatrzymać.
Ale przecież raz się żyje, tak? Przecież mam żyć tak jak tego chcę, nie tak jak chcą tego inni. To ja będę się zastanawiała, czy to co robiłam było tym czego naprawdę chciałam. Chyba chcę. Chcę. Nie chyba. Ja to wiem.
Ruszyłam swoje ciężkie dupsko na fitness i jeżdżę na rolkach trochę (pozdrawiam J. :) ) i gram w nogę (staram się) i chodzę na WF, żeby posłuchać błyskotliwego śmiechu prowadzącego, przecież wszystkiego uczymy się sami. Ja się nauczę, nie potrzebuję łaski.
Studia... Póki co nie robię nic interesującego. Ten semestr jest wyjątkowo nudny i czytam ogrom naprawdę nieciekawych tekstów. Nie chcę, ale muszę.
Ze skórą też coraz gorzej, nie wiem już co mam robić. Wizytę u dermatologa mam w sobotę, zobaczymy co mi powie. Jeżeli wykluczy to na co się leczę od lat i postawi inną diagnozę to nie wiem co zrobię (bo ostatnio sugerowała, że na twarzy mam coś innego, a nie Ł., za to na nogach się zgadza

Tęsknię za puszystym, mruczącym pyszczkiem, tęsknię za Zamościem, tęsknię za odpoczynkiem. I za mamą. I za spacerem na cmentarz. Tęsknię za ludźmi. Tęsknię za Wami. Szkoda, że o tym nie wiecie.
Jestem zmęczona.
Nie wiem.