9/26/2014

318. Czy ma Pani chwilę?

JEST JEST JEST.
Previev for Developers dla HTC 8S! Już myślałam, że wiecznie będziemy na pierwszej wersji pfd i nigdy nie dostaniemy oficjalki. Ale skoro wyszły 3 aktualizacje na raz to coraz bliżej do wersji stabilnej.
Po dwóch dniach użytkowania mogę stwierdzić, że z pewnością zrobili coś z wydajnością, bateria na spokojnie wytrzyma mi dodatkowy dzień. (czyli... dwa! ale zamówiłam sobie power bank, więc git.) Wprowadzili opcję robienia folderów, więc nie mam śmietnika na pulpicie, zmiany w Wiadomościach - można sklejać w łatwy sposób kilka smsów do przesłania dalej. Jedyny ból - nie mogę dalej zaktualizować Muzyki. Nie przeszkadza mi to w sumie w niczym, bo mogę słuchać jednego i oglądać okładkę czegoś innego i wyskakuje mi np dobra blondyna, jak TU. Reszty jeszcze nie sprawdziłam, ale szczerze mówiąc- nie chce mi się. Z telefonem mam do czynienia tylko w drodze do i z pracy, ograniczam się.
Dodatkowo za aktualizacją systemu wpadło kilka aktualizacji aplikacji, więc wszystko działa zgrabnie. Jestem zadowolona. Fest.

Jeszcze tylko kilka razy posłucham Oompha!, wrzucę serial na tablet i mogę spokojnie wybywać na dworzec.

SIC!

śmieszna sytuacja. Słyszę, że Zenek wychodzi z pokoju i idzie do kuchni, ja wychodzę od siebie i słyszę 'WOW, WŁOSY TAKIE PROSTE', Zenek się odwraca i zonk, bo kręcone. 'eee sorry, jeszcze się nie obudziłem, wydawało mi się, że prostowałaś' - tak, bo prostownicę słychać w całym mieszkaniu.
...nie mam prostownicy.
...Zenek, jak Ty patrzysz tyłem głowy.
...co.

Idę już, idę!

9/24/2014

317. Justin Timberlake - My love

DZIEŃ DOBRY PAŃSTWU!

Dostaję o 11 smsa 'przyjdź na 15', wychodzę do Kefirka 5 minut przed tramwajem, stoję przy kasie i dostaję smsa 'Wybacz, że dopiero teraz piszę, masz wolne.' WOLNE, WOLNE, WOLNE! Widzę wyraz WOLNE i aż mam ochotę pisnąć. Nie żebym nie lubiła swojej pracy, jestem już tak przyzwyczajona i obojętna jak wychodzę z domku, że aż się sobie dziwię. A jeszcze jak wiem, że będzie ze mną Marcin to już w ogóle. A że on ma dzisiaj wolne i byłabym sama to cieszę się, że tak wyszło. (chociaż z drugiej strony... kasasasa)
Z racji tego, jedziemy zaraz z Maćkiem do Ikei, ogarnę sobie tablicę korkową i podusie i w ogóle, a później przychodzi Krzyś i świętujemy nasze smuteczki. Dobrze. Jeszcze tylko jutro, piątek u Moniki i zmykam do Wrocławia. Trzeba było się tam przenieść jak miałam okazję, a tak to już zostanę na tym wuha agieha i będę się męczyła.
Piosenka tytułowa postu - jak tylko się zaczyna to odpływam. Wpadam w trans i nie mogę się ogarnąć. Najgorzej jak mi się włączy gdzieś w szufli w tramwaju. Zamknę oczy i nie ogarniam rzeczywistości. Jest po prostu genialna! Coraz częściej mi się to zdarza. Muzyka jak narkotyk, my love.
Wiecie. Nie lubię chamstwa, nie lubię prostactwa, a najbardziej w świecie nie lubię braku szacunku do drugiego człowieka. Taki słup soli. Denerwuje mnie to strasznie. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. I doszłyśmy wczoraj z Olafem do przykrych wniosków, ale wciąż najlepsze jest to, że razem tak myślimy. To się nazywa przyjaźń. I szacunek. Warto, naprawdę warto.
A teraz moi mili... życzę Wam miłego dnia i przyjemnego wieczoru i wszystkiego co najlepsze, bo tak powinno być. Jeżeli sami sobie nie weźmiecie, to nikt Wam nie da.
Buźka i uśmieszki, jak na zdjęciu.
:*

9/23/2014

316. Bażant - Zapałki

Bażanci seksizm (KLIK). To będzie dobra epka. 


Chciałam ogarnąć plan, ale jak tylko go widzę, to robi mi się niedobrze. Dwie nocki tygodniowo się szykują, nie ma opcji działać albo tylko na pierwszą, albo tylko na drugą zmianę. Damy radę.
Najgorsze jest to, że nie wiem gdzie wcisnę Monikę. Dobra. Spokojnie.

Śmieszne, Sviety nie trzeba długo przekonywać. Piszę jej 'jedźmy do Anglii, już teraz', a ona 'DOBRA'. No, pojedziemy.

Byłam w pracy i wracając nie zasnęłam w 20, zaczyna się robić ciekawie. Ogarnęłam, że jak przesiądę się na Bagateli to będę 10 minut wcześniej w domu, superere. Takim sposobem zdążyłam na spokojnie zjeść, ukręcić murzynka i jest dopiero kilka chwil po północy. Muszę się wyspać, rano strzyżenie.

Jeszcze tylko durasexsedsex i mogę spać.
Cium.


9/22/2014

315.

Still
better
love
story
than
Twilight!
















Zacznijmy od początku.
Piątek! 
Wsiadam w busa o 11 i pędzę do domu. Do mamci, do tej wredoty ze zdjęcia i jak się okazało do rodziny, która przyjechała z Głogowa. Wysiadam po 15 na Peowiaków i zgrabnie zasuwam na Karolówkę. Spory kawał drogi, ale pogoda jest genialna, świeci słońce, wieje lekki wiatr. Wchodzę na ulicę Aleksandra Gie i wybiega mi Lyncia! Mruk mój słodki, najlepszy na świecie z wężowymi oczami. Przed domem siedzi mamuśka i wyczekuje. Jest i Polcio, piękna granatowa strzałka. Jest i Marek, biegnie jak potłuczony, mruczenie słychać wszedzie, oklaski, wybuchy... dobra, dobra. Bez przesady.
Bez szczegołów, okej? No okej. Albo troszkę.
Siadamy na balkonie, jak zwykleeeeeeeeeeeeeeee, jest tak pięknie, zielono i świeżo, że mam ochotę wybiec na łąki. Łąki, kocham tam siedzieć.
Mamuśka opowiada co się dzieje w pracy, w domu, u tych i tamtych, ja opowiadam o pracy i pracy i mieszkaniu z chłopakami, mama pyta o to, ja odpowiadam, ja pytam, mama odpowiada. Kurde, znowu.
Później wyczekiwane od miesięcy spotkanie z Kocią. Chyba jedyna osoba z gimnazjum z którą utrzymał mi się taki dobry kontakt. Widujemy się przecież tak rzadko... Ale jak już się spotkamy, to jest intensywnie. Zaburżuiłyśmy w Bohemie, było cieplutko, była Starówka, było gadanie, paplanie, śmiechy, chichy. Ups, już 43 po północy. Jedziemy dalej.
Sobota!
Budzi mnie Młody, który mówi ' ALE JA PANI NIE ZNAM, NIE WPUSZCZĘ PANI'. Sytuacja komiczna, bo przyjechała ciotka z dupy strony, której Młody nigdy nie widział i chciała się wprosić na herbatę. Nie wstałam, leżę i słucham. Młody walczy, mama się chowa, nie wiemy co się dzieje, koniec końców ciotka wchodzi i pije tą herbatę. Ze zrezygnowaną mamą. Ja się śmieje do momentu, kiedy czuję, że muszę wyjść z pokoju. 2h zmarnowane, bo tej się zachciało plotkować. Zaraz dostaję smsa od Młodego i cwaniak ucieka z domu. Dobre sobie, leżę i czekam, aż wyjdzie. Słyszę jakieś krwawe historie pełne ładnych wiązanek i widzę w myślach wyraz twarzy mojej matki, tak mnie to rozśmieszyło.
Zaczynam się rozpisywać jak na maturze, Chryste Panie, o czym ja myślę.
Wieczorem wpada cała rodzina i zadowolona mamuśka wystawia wino na stół. Czerwone! Półwytrawne! Moje ulubione!
Ojciec chrzestny patrzy czujnym okiem jak z Kacprem pochłaniamy napój bogów, zaraz nam się włącza głupawka, przypominamy sobie hasła sprzed lat i śmiejemy się na całego. Dzisiaj/wczoraj doszło do naszego zestawu następne, ale o tym później.
Później najlepsze, czyli w sumie to po co przyjechałam- Dom Kultury, spektakl, Tomek, Baż, Gumiak, Lypski, Kacper, masa ludzi, których nie widziałam wieki, tysiące uścisków, wielki B. Boże, tyle radości w jednym ZSZEFIE. Później kawałek meczu w naszym Browarze, tyle emocji! I koncert. Najlepsze. NAJ-LE-PSZE! Zrobienie koncertu w tym miejscu było mistrzostwem. Świetne nagłośnienie, mega akustyka, piękni i młodzi gitarzysto-basiści :D
Powrót do domu był dość ciekawy, ale nie chce mi się o tym pisać. Zajęło mi to godzinę. Godzinę! I podkreślam, że nie byłam pijana. Alkohol ostatnio na mnie źle działa.
Niedziela!
Tu krótko, bo: pojechałyśmy z mamką na mszę za dziadka. Wszystko fajnie, pięknie, wyłączyłam się, wstawałam i klękałam kiedy trzeba było i poszło (wspaniała umiejętność, polecam). I tu pojawia się nasze hasło. Przychodzi na koniec taki zmulony, baaaaaardzo zmulony ksiądz i rzuca ogłoszenia: 'no tu bedzie msza za kogoś, za tydzien swieto czyjes tam, konkurs na aniolki... a w dzisiejszym wydaniu NIEDZIELI artykuł o ojcu Pio, kanonizacji czyjejś tam, święcie kogoś tam, obchodach czegoś tam i przepis jak zrobić marmoladę bez cukru'  włączam się automatycznie i patrzę na Kacpra. Widzę, że już płacze ze śmiechu, ja się zaczynam chować w łapach, mama mnie uspokaja: NIE ŁADNIE! Umierałam przez następnych kilkanaście chwil. OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO.
Później tylko chwila u babci i śmigamy strzałą na PKSy. Wsiadamy z Maćkiem do busa i w smutkach odjeżdżamy z krainy szczęśliwości. Koniec.
P.S. Pojebało mi się coś.
P.S. 2. Z racji wolnego wieczoru przeszłam sporo kilometrów, przegadałam z Gośką połowę tego wypadu. Naoglądałam się kibiców i w ogóle. Przyjemnie tak.
P.S. 3. Jest pięć po pierwszej.
P.S. 4. KLIK.
P.S. 5. Nie będzie więcej podobnych wpisów. Chyba, że się wyśpię i zmienię zdanie.
P.S. 6. Twoja kolej.

Od jutra do pracbazy, jejjeejejee. Czekam do piątku, od 17:00 wolne jak i cały weekend. W tany!
A niech stracę... macie!





9/18/2014

314. Radiohead - No suprises.



A heart that's full up like a landfill,
 a job that slowly kills you, 
bruises that won't heal. 
You look so tired-unhappy, 
bring down the government, 
they don't, they don't speak for us. 
I'll take a quiet life, 
a handshake of carbon monoxide, 

with no alarms and no surprises

silent. 

/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\

stać mnie na więcej.
dostanę więcej.

9/17/2014

313. Happysad - Mów mi dobrze

Coś mi dzisiaj strzeliło do głowy i słucham Comy pomieszanej z Happysadem. Złapie mnie czasem taka faza. Sorrrrrryyy.
Jestem w szoku. Nie sądziłam, że popadnę w delikatny pracoholizm. Wiecie jak wyglądał mój wolny poniedziałek? Znalazłam sobie dorywczą pracę - wyszłam po 8, skończyłam po 16, a później przez trzy godziny szukaliśmy z Krzysiem odpowiedniego garnituru. Między jednym, a drugim ani chwili w mieszkaniu. Fakt, nogi mi odpadały, ale nawet nie chciało mi się wracać do leniuchowania. A od wtorku normalnie praca na drugą zmianę. Okej. Fajnie. Chciałam pojechać do Ikei, zrobię to pewnie dopiero w przyszły piątek. Nie ma opieprzania sie.
Na dodatek wszystkim się nagle zachciało ścinać i wstaję przed 9, żeby ogarnąć towarzystwo. ALE kładę się o w miarę sensownych porach. Muszę się tego nauczyć i się tego trzymać. Najlepsze jest to, że chłopaki nie idą spać później jak o 24, więc są moją motywacją. Będzie spoko.

Śniła mi się dziwna rzecz. To jakby jakiś fragment mnie zatęsknił do tego osobnika i mi o tym przypominał. Wstałam delikatnie zszokowana i obolała - wszystko jasne. Czas na termofor! (dzięki Bogu, bo miałam mega schiza).
Tak to właśnie wygląda. Pierdoły i pierdoły. Zawsze pierdoły, ale ileż można być poważnym. Uwaga - :D.
Operator z 35 strzelał wczoraj do mnie takimi tekstami, że chyba zażenowanie na mojej twarzy było widoczne z 5km. bo uciekł i już nie wrócił. Dżizaz. Serio? Chyba zacznę mówić ludziom, że jestem lesbijką.

Ogarniam pokój i czekam na ziomka do strzyżenia.
Tak mi się piosenka teraz przypomniała. hrhrhr


9/14/2014

312. Bez tytułu.

Zamykam drzwi.
Rozbieram się - z myśli, z gestów, z makijażu. Powoli pozbywam się kolejnych części garderoby. Jestem taka naga, że chyba nigdy przed samą sobą aż tak naga nie byłam. Kładę się na łóżku. Jestem tylko ja i blady sufit nade mną. Nie znam się, ale z pewnością znam się lepiej, niż znasz mnie Ty, czy Ty czy ona.
Wszystko mogłoby być takie proste, gdyby mogło być proste. Ale nie jest. Głupoty, znasz to, prawda? Ile razy z moich ust usłyszałeś głupoty, ile razy nie mogłam się zamknąć, bo panicznie się śmiałam. Jak wariatka! To jak wtedy, kiedy jechałam tramwajem i nie mogłam opanować śmiechu. Kiedy to było? Wczoraj? Przedwczoraj? A, wiem! Zawsze tak jest. Znasz to?
A znasz to spojrzenie, kiedy nie wiem co ze sobą zrobić, chociaż wiem, czego chcę. Ale czasem się boję. Strach jest przecież tylko moim wymysłem, ale i tak się boję. Strach jest potrzebny, emocje są potrzebne. Nawet świadomość tego, że nie chcesz, ale chcesz jest potrzebna. Świadomość tego, że jestem, ale mnie nie ma też jest potrzebna.
Mogę przechodzić koło Ciebie codziennie, ale tylko na mnie zerkniesz. Może z czasem zaczniesz mnie rozpoznawać, może nawet kiedyś zbierzesz się na odwagę i powiesz mi 'cześć'. Co to zmienia? Nic.
Nie znasz mnie.
Zdarza mi się, że myślę, że Cię znam. Kurwa. Co to znaczy 'znać kogoś'? Czy to jest miłość? Gdzie wiesz o swojej drugiej połowie praktycznie wszystko, wiesz jaki zapach lubi, co żre na śniadanie, czy dzisiaj zaspał do pracy, szkoły, czy na coś cierpi. Jakie filmy go wzruszają, piosenki sprawiają, że chce tańczyć. To jest 'znanie kogoś'? Głupota. Nie znamy się. Możesz mi powiedzieć o sobie wszystko, a i tak nie będę Cię znała.
Nie chcę Cię znać. Ciebie też nie.
Wiecie co to są pozory? Pozory są cholernie mylące. Myślisz, że coś wiesz, ale nie wiesz tego. Czasem nawet nie wiesz wielu rzeczy o sobie. Ale są pozory.
Stwarzam ich tysiące, miliardy, każdego dnia. Od rana do nocy i w nocy też.
Kiedy jesteś obok, kiedy Cię nie ma, kiedy śpię, kiedy robię sobie śniadanie, kiedy tańczę, w pracy, na uczelni, na spotkaniach. Wiem, że to okrutne.
I teraz już wiesz, że mnie nie poznasz.
Ale.
Ale jest taki moment, kiedy mogę się przed Tobą rozebrać, ze wszystkiego, jak przed sobą. Położę się swoją nagą piersią na Twoim torsie/Twojej piersi i popatrzę. Może nawet będę płakała, może nawet coś powiem, a może po prostu będę patrzyła. Z pewnością się uśmiechnę. Tutaj nikomu nie robię psikusa, lubię się uśmiechać.
Może nawet zrozumiesz.
Musi być tylko jedno.
Musi być silne połączenie, musi być chęć poznania, musi być całkowite odprężenie.
Jedność.
Nie mówię tu o miłości. Kiedyś może się zakocham. Może w Tobie? A może nie. A może w Tobie!
Przekroczyłam już tak wiele granic, że nie wiem ile jeszcze mi zostało. Ty też nie wiesz.
A może...?
A może poznasz i uciekniesz. A może poznasz i zostaniesz. A może nawet mnie nie poznasz.
Może.
Może..
Może...

A teraz pytanie: czy to fikcja? Czy może pisałam to, o czym naprawdę myślałam.
Wiesz o czym myślę?
A wiesz o czym myślisz?

To może lepiej, jak się ubiorę.

/14.09.2014 - 01:03/

9/10/2014

311. Massive Attack - Angel

i d e a l n i e 

Jest tak idealnie, że boję się momentu, w którym wszystko mi pieprznie. Nastawienie- wiem, wiem! 
Przeprowadziłam się na czwarte piętro, mieszkam z chłopakami i już wiem, że to najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć ostatnimi czasy. Na dodatek szykuje się zmiana pracy (musi się udać, musi! i się uda!), więc wszystko idzie w dobrym kierunku.
Pisałam ostatnio, że zapisałam się na kosmetykę - sprawa zostaje odroczona. Przemyślałam wszystko, ułożyłam plan, obgadałam z mamuśką i na kosmetykę wybieram się za rok. Albo na fizjoterapię. Zobaczymy. Póki co skupiam się na flakach z olejem i pracy. I na sobie oczywiście. Wszystko będzie okej. Wszystko jest okej. Idealnie! 
I chcę zrobić kurs na operatora wózka widłowego - śmiejcie się. Tak się tym w pracy jaram, że wszyscy dziwnie się na mnie patrzą. To jak oglądanie autobusów i tramwajów. Tramwajem też mogłabym pojeździć :) Raz się żyje, a najlepiej żyć bez ograniczeń. Po co to komu. Że niby kobieta nie może sobie pozwolić na męską robotę? Że niby mi się pazurki połamią? Pieprzyć pazurki, zabawa!
Bierzemy się niedługo do pracy przy D+S dla kolejnego Krakowskiego Festiwalu Filmowego. W następnym roku będzie zdecydowanie lepiej, zaczynamy pracę z ogromnym wyprzedzeniem, więc... Nic tylko czekać, aż się ziści. 
Jestem rambo-tarzan. Jestem najlepsza.
Cium! 


9/05/2014

310. Bonobo - Kiara

Spotify jednak na cos sie przydaje.
Przywitalam Zamosc wczoraj o 13. Przyznam, ze mialam spory problem z odnalezieniuem sie, nie wiedzialam w ktora strone kierowac sie do mamy do pracy... To troszke straszne.
Ale udalo sie, zrobilam jej mega niespodzianke, prawie mi sie poplakala :)
Ja sama sie praktycznie poryczalam jak wysiadlam z busa. Wszystko takie moje, kochane, znane, autobus 'Jestem z Zamoscia', graffiti Stforkow, MZK <3. Pewnie gdyby mi ktos towarzyszyl, to zapiszalabym mu sie ze szczescia. Poczulam automatycznie taka lekkosc, swiezosc, spokoj. I zasnelam jak czlowiek! Teraz grzecznie leze w lozeczku i cos czuje ze zasne lada chwila. I to nie bedzie Krakowskie 4h zanim na moment odplyne, cale szczescie.
W biedrze -20% na herbatki, zrobilam sobie zapas pokrzywy z trawa cytrynowa, jest genialna. Zlapalam jeszcze 2opakowania zimnej kawy za grosze, nie wiem czy to wypije, ale szklanki sie przydadza. (Nie zeby byly jakies inne niz te z ikei... Taniej! :D)
Chcialam napisac jeszcze o wypadzie do Lublina, ale oczy mi sie zamykaja. Zapomnialam jakie to uczucie.
23:14-pobijam rekord.
Do nastepnego, pewnie bedzie jesscze wiecej do opowiedzenia :)

9/04/2014

309. Passion Pit - Sleeepyhead

Bez polskich znakow. Pisze z tableta. Nie chce mi sie ogarniac ogonkow.
Bezsennosc! Juz wiem dlaczego tak bardzo mnie ostatnio meczy- za bardzo czekalam na dzisiejsza noc, za bardzo chcialam tej swiadomosci, ze rano wsiade w busa. Najlepsze jest to, ze bylam swiecie przekonana ze jade o 11 (o czym nawet wapominalam kilka postow temu), dobrze, ze dzisiaj w drodze do pracy cos mnie natchnelo zeby jednak sprawdzic. Jade o 7:30! Brawa dla mnie, jakbym nie zobaczyla to pewnie bym do d. pojechala. To jak z tym kinem ostatnio. Praca mnie wykancza.
Tzn nie tyle wykancza, co sprawia, ze nie skupiam sie na niczym innym i w sumie to slabo ogarniam rzeczywistosc. Nie mam czasu, nie istnieje. Gdzie te przyjemnosci z ktorych mialam korzystac?
Ciesze sie na ten wyjazd, ciesze sie, ze wroce do domu, ciesze sie z glosnego mruczenia Lynki, ciesze sie ze spotkania z Babuszka i Mamusia i Mlodym i wszystkimi,  ktorzy aktualnie w Zamosciu przebywaja. A troche tych kochanych jest. Ciesze sie. Nie zebym na co dzien byla jakas nieszczesliwa. Nie. Po prostu brakuje mi tego, niektorzy maja mozliwosc wracac co tydzien, co dwa, a mi przyszlo czekac 3 miesiace na taki moment. I ciesze sie na dzien w Lublinie z Siwym, Wroclaw na wschod przywieje, bo do Krakowa daleko ;)
Jestem tak szczesliwa, ze chyba nie zasne i przespie cala trase. Dla mnie bomba. Moge sie obudzic juz na Gminnej.
Smieszne, ze mama mysli ze bede o 16. Zadzwonie po przyjezdzie i powiem, ze mamy postoj pod Tarnobrzegiem, wybadam czy jest w pracy i zrobię jej niespodziankę. O, ogarnelam troche Swipe, to sa polskie znaki, ah, Nexus.
Przysypiam ostatnio w komunikacji miejskiej, dziwie sie, ze mnie jeszcze nikt nie okradl. Ostatnio zasnelam na stojaco w 125... Dzisiaj w 20, mialam sie przesiasc na grzegorzeckim, a obudzilam sie przy Parku Jordana. Bosko! Ale pogoda byla genialna, idealna na spacer. Zreszta... Na Lea mam tak daleko. Hoho.
Czy moge pisac pierdoly? Moge?
Moge. Mam wywalone.
Co mnie przeraza - mam w teamie laske, ktora kompletnie sie nie slucha, ani mnie, ani operatorow. Co gorsza, brak jej jakiejkolwiek kultury i potrafi pocisnac mi/im soczystym 'spierdalaj, ja ide na odbior'. Przy okazji podrywa wszystkich prowadzacych, a oni idioci na to leca. Co z trego, ze obraczka na palcu. Fajna, latwa blondyneczka, nic tylko brac. Pozdrawiam, takiego syfu nie akceptuje. Czekam tylko na akcje w kiblu. Boze.
O! Nie napisalam ze spedzam druga noc w swoim nowym pokoju! Poki co tylko sobie tu spie, bo place jeszcze za czworke, ale po powrocie z zamoscia bede sie powoli przenosila. Pokoj jest genialny. Jeszcze jak sobie go ladnie urzadze pod siebie i zaadoptuje kota to juz calkiem bede sie czula jak w domu. Szkoda, ze tak niewiele czasu bede tu spedzala w spokoju.
I WAAAANT IT ALLLLLL!
Robie sie glodna. Nie chce mi sie spac, co robic, jak zyc.
Za 3h powinnam wstac, ciekawe jak to wyjdzie.
Bedzie lało, zrobil sie przeciag.
Oh.
A tak jak na zdjeciu bedziemy sie z Lyncia kochac :)

9/01/2014

308. Emmanuel Moire - Je Fais De Toi Mon Essentiel

Śpiewało się w gimbazie. Kocia, pamiętasz?

Doszłam ostatnio do bardzo rażącego wniosku - jestem idealną przyjaciółką każdego faceta. I nie jestem materiałem na partnerkę. Co najlepsze, kilka osób przyznało mi rację. To z jednej strony przerażające, a z drugiej całkiem okej. I nie przeszkadza mi to. Kto mnie zna ten dobrze wie, że z facetami żyje mi się najlepiej. Sama prawda. Pomijam żeńskie wyjątki, jest ich... kilka. Wystarczy.

Chyba tylko tym się chciałam podzielić. Muszę odespać dzisiejszą męczącą dwunastkę. Ale cały dzień byliśmy z M. więc minęło przeszybko, szkoda tylko, że jutro sobie wziął wolne. Oh. Będzie mi się ciągnęło.

3!
3 3 3 TRZY DNI!