11/29/2014

333. Glass Animals - Gooey

Ten kawałek powinna znać każda namiętna dusza.
Wpadam w taki trans, że trudno ogarnąć mi rzeczywistość.

Chciałam napisać dużo, cały wieczór układałam sobie w głowie przyjemnego posta, którym mogłabym Was, moi drodzy, uraczyć.
Chyba jednak nie będę pisała na siłę, bo klawiatura skutecznie mnie zniechęciła do dzielenia się tym wszystkim. Biorę zeszyt, długopis i w drogę.
A do spanka pogram w Max Payne i posłucham głośno muzyki, chłopcy na imprezie... cała moja!

11/24/2014

332. Pink Floyd - Wish You Were Here



n a j l e p i e j
ale nie mam siły na pisanie. chciałam tylko, żeby tamten smętny post tak nie wisiał, bo zaraz mi przeszło.
M u s z ę się przespać, odpocząć, tak zrobię.
Teraz.
18:59

11/21/2014

331. Coldplay - The Scientist

Zawsze może nam się upiec. Bo nam się nie chce. Zawsze nam się nie chce. Pozdrawiamy. Ja i Kasia P.
Rzuciłabym Ci przerażone spojrzenie i uciekła, najwygodniej. Nie lubię uciekać. Nie lubię, kiedy jest zimno, nie lubię chłodu pomiędzy ludźmi. Nie lubię niedojrzałości.
Zaszczyt.
Kopnął mnie taki zaszczyt, że nie wiem czy się w tym momencie śmiać, czy płakać. Zawsze doceniałam relacje międzyludzkie na wysokim poziomie, teraz nie mam na to siły.
Popadłam w dziurę smutnych wieczorów, słonych łez i ucieczki od rzeczywistości. Jedyny stały kontakt mam z chłopakami (bo wiadomo, mieszkamy razem), z Malagą (bo mieszka dwa piętra niżej i jej nawet zależy, co dziwne, bardzo) i Marcinem (bo pracujemy razem). Poza nimi kontakty z resztą są oschłe, czasem powygłupiamy się z Bażantem na fejsiku (pozdrawiam Słońce moje) i w sumie to tyle. Nie przeszkadza mi to.
No może troszkę.
Od tego smętnego 14 maja minęło już pół roku. Wow.
Zaraz znowu będzie maj.
Nie chce mi się żyć. Nie mam myśli samobójczych, ale nie chce mi się żyć. Mam w sumie wszystko, czego mogłabym chcieć. Na związkach mi nie zależy, na ludziach też przestaje. Zamknęłabym się i nie istniałabym. Plan idealny.

Wiecie co mnie dzisiaj pocieszyło? Wstałam rano, a obok mnie leżał rudy łeb Malagi. Wieczorem oglądałyśmy bajki braci Grimm, zrobiła mi mięte na ból brzuszka, przytuliła, ucałowała i zasnęłyśmy.
Aż się wzruszyłam.
Koniec narzekania. Czas na działania.
Kolejny weekend wyciągnięty z życiorysu. Dobrze.

Gratuluję, owacje na stojąco.

11/15/2014

330. Tom Odell - Another love

-Spotkałeś kiedyś kota?
-tak!
-i jaki był?
-Puszysty, mięciutki i słodki. Ale trochę drapał i uciekał, a trochę mruczał...
-Wiesz jakie koty są naprawdę?
Koty są przede wszystkim słodkie. Łaszą się do Ciebie, chcą Cię przytulać, chcą leżeć na Twojej piersi, mruczeć i być głaskane. Każdy lubi przytulać koty, to przyjemne. Koty lubią, kiedy sprawiasz im przyjemność. Wiesz jak łatwo to zaobserwować? Kot odpływa, bardzo powoli zamyka oczy, mruczy i przeciąga się tak, by mieć z Tobą jak najwięcej bezpośredniego kontaktu. Sierść do ciała, łapka na policzku, obserwacja Twoich ruchów, głębokie spojrzenia w oczy. Kot to lubi.
Koty są indywidualistami, są leniwe, są zachłanne, walczą o swoje i zazwyczaj to zdobywają. Na miarę swoich możliwości. Bo kota można oswoić, ale to ciężki orzech do zgryzienia.
Kot lubi chodzić własnymi ścieżkami, lubi zwinąć się w kłębek w najcieplejszym miejscu łóżka i lubi (przede wszystkim) mieć Cię w dupie.
Ale tylko czasem, bo w rzeczywistości bardzo Cię kocha. Koty są dziwne i lubią się bawić, jak dzieci. I wszystkim, naprawdę! Nie trudno o znalezienie im rozrywki, akceptują wszystko, ale i same (bez Ciebie) będą się bawiły świetnie.
Związek z kotem to niesamowite doświadczenie. Koty są idealne. Kochają się, kochają Cię, ale kochają też niezależność, dystans, dlatego są wspaniałymi partnerami.
A wiesz, że kiedy jest im chłodno, to szukają odpowiedniego miejsca pod Twoją kołdrą, najlepiej jak najbliżej Twojego serca. To ten moment, kiedy kota możesz przytulić i czuć, że jest tylko Twój.
A rano? Rób co chcesz, kot pójdzie w swoją stronę. Ale zawsze wróci.
To nie jest tak, że ma Cię dość. Kot po prostu wie, że i on i Ty macie swoje sprawy. Zapewne jego nie są tak ważne jak Twoje, ale jest tego świadom.
A oczekiwanie na moment, kiedy znów usiądzie Ci na kolanach, zamruczy i przytuli pyszczek do Twojej twarzy sprawia, że pragnie tego jeszcze bardziej.
Ale grzecznie zaczeka. 
 

c.d.n

Pisane jednym tchem na którymś wykładzie. Wena wróciła! Chwała niebiosom!
Może nie jest to coś cudownego, ale sam fakt, że udało mi się cokolwiek ruszyć niesamowicie mnie cieszy.
Postanowiłam też wrócić do pisania w papierowej wersji pamiętnika. Zdecydowanie lepiej przelewa się na papier wszystkie odczucia, przyjemności i nieprzyjemności, które mnie spotykają.
Tych ostatnich jest niewiele, więc nawet się na nich nie skupiam.
Plan na wieczór: super s i spanie, wstajemy o 4.

11/06/2014

329. The Kooks - Bad Habit




Snuję się. W halce, po zimnej podłodze, boso. Włosy opadają na ramiona i muskają po plecach. Kot przemyka mi między nogami, delikatnie się ociera, słyszę jak mruczy. Czegoś chce. Siada naprzeciwko i patrzy swoimi wielkimi ślepiami. Słychać głuche miauknięcie, kot wstaje, podchodzi do mnie i łapami opera się o kolano. Patrzy. Już nie mruczy, jest cicho. Wymieniamy się długimi spojrzeniami. Wiem do czego dąży.
Zmierzam do pokoju. Słyszę, jak szybko drepcze za mną.
Zamykam mu przed nosem drzwi.
Chowam się pod koc.
Czuję zimną dłoń na plecach. Delikatnie muska mnie wzdłuż kręgosłupa opuszkami. Za chwilę cała kładzie się na moim brzuchu. Jest taka przyjemna. I tak dobrze wie, co robić.
Kot coraz głośniej protestuje za drzwiami. Zamykam oczy.
Tracę przytomność.