12/31/2014

340. Bon Iver - Skinny Love



Żebyśmy w przyszłym roku mieli się odrobinę więcej. 
Albo nie mieli się wcale. 

A.

12/29/2014

339. Muse- Madness

Torowisko Kociowisko. Zamość.
Ale zacznijmy od początku.

Święta to podobno taki czas, kiedy wszyscy się jednoczą, jest miło, przytulnie, mama biega za Tobą z jedzeniem i wpycha na siłę, mądra Agatka dzieli się ze swoimi tłustymi kotami i chowa się pod kocem. Lubię święta, ale skutecznie przypominają mi czas ten naprawdę beztroski, kiedy to cała rodzina siedziała przy stole, ojciec odczytywał fragment ewangelii i podnosił do nieba przy dzieleniu się opłatkiem. To jest właśnie to, czego brakuje mi od 11 lat.
Jestem mądrą dziewczynką i pogodziłam się z faktem, że jest jak jest, nikomu życia nie przywrócę i z czasem przy stole będzie nas coraz mniej, a z kiedyś zostanę tylko ze swoimi bachorami (...) czy kotami i to nadal będą święta - czas radosny, bla bla bla pierdolenie. Nie wiem jak do tego podchodzi reszta mojego rodzeństwa, bo trochę nas jest i czasem chciałabym poruszyć ten wątek, ale mocno trzymam się tego, że może oni po prostu wo1lą nie pamiętać. Za to wiem, że mama nigdy nie pomyślała o tym, żeby związać się z kimś innym, mówi, że to była prawdziwa miłość i jest wdzięczna ojcu za to co było. Okej.
W sumie nie wyobrażam sobie jakiegoś chłopa, który pałęta się dumnie po domu i uważa nas za swoje dzieci. Takiego.
To ten niemiły aspekt świąt. Poza tym było całkiem znośnie. Babcia jak zwykle opowiadała zabawne historie, nie obeszło się bez wspominania dziadka po którym mam chyba taką bujną wyobraźnię. Spoko.
Z Młodym i Gohą jak zwykle gotowaliśmy namiętnie i tworzyliśmy krokiety, jak przejdzie mi obecny stan to z pewnością zrobię sporą porcję w Krakowie, bo krokieciki są mega mniam.
     W Boże Narodzenie spotkałam się z Kaczym. Szkoda, że widujemy się tak rzadko, bo nasze spotkania zawsze owocują jakimiś głębszymi rozmowami. Tak było i tym razem, a czas płynął taaaaaaak szybko, że jak spojrzałam na zegarek, to była już trzecia. Norma. I właśnie wtedy zaczął sypać pierwszy śnieg, miałam iść do domu, ale poszliśmy jeszcze na spacer. SPACER PO KAROLÓWCE. Jak za szczeniaka, te wszystkie znane nam dobrze ścieżki, pobliski cmentarz, Śląska, zimno, śnieg, rozmowy tak głębokie, że wiercą dziurę w głowie. Magia. Bez tych wszystkich pierdół z przeszłości, które nas poróżniły (moja bardzo wielka wina), po prostu zdrowy kontakt. Dobry kontakt. To był przemiły wieczór. Warto o nim wspomnieć.
W piątek odsypiałam ten uroczy wieczór, pogadałam z mamuśką, coś tam nawet zjadłam i znowu spałam i spałam i niańczyłam koty i w ogóle.
Sobota - umówiłam się z Kocią, znacie Kocie, bo już o niej nie raz wspominałam. Siostra ze świadomego wyboru, kobieta trzeźwo patrząca na świat, wyrozumiała, kochająca. Moja Kocia. Pogadałyśmy od serca, jak zwykle nie obyło się bez śmiesznych komentarzy z jej strony. Cieszę się na każde spotkanie z tą małą, a jakże wielką istotą w moim życiu. Ogarniaj statsy, to dobra rzecz :D
Później na szybko do domu, wszyscy spali, grzecznie pomaszerowałam do babci. Już nawet nie czekałam na mój kochany MZK, poszłam przez te zasypane ulice, przez park, zachwycając się każdym szczegółem mojego pięknego miasta. Odsłonięte mury obronne nadają mu jeszcze więcej uroku i zrobili świetny 'deptak' na przeciwko parku. Jest pięknie. Wiosną będzie jeszcze piękniej.
U babci posiedziałam chwilkę, pośmiałyśmy się z ciotką z kolędników, pogadałyśmy po rosyjsku  <tak właśnie>.Obyło się bez karmienia, całe szczęście, bo przykro byłoby odmówić, a jeszcze przykrzej byłoby, gdybym wcisnęła coś w siebie i miała ochotę to zwrócić. Fujbe.
Grzecznie zamiast do kościółka poszłam do Bażanta, Lipskiego i reszty ekipy, Za chwilę goniliśmy do kina. Dosłownie - goniliśmy. Nie ogarnęliśmy się z czasem i biegliśmy na skróty z Bażantem przez śnieg i doły i górki aż do samego kina. Takiego workoutu dawno nie było, Zabawnie!
Hobbit - spojlerować nie będę, powiem tylko, że najgorsza część jaka wyszła, zresztą tego Hobbita w Hobbicie było tyle 'co kot napłakał'. Jak to Dem powiedział ' rzucił dwa kamienie i stracił przytomność' - na kolejną godzinę filmu. Pozdrawiam.
Całe szczęście obok siedział Olaf, więc można było rzucić co jakiś czas zabawnym komentarzem. O.
Po filmie wylądowaliśmy w Pauzie (bo przecież nie pójdziemy do 'Piwnicy pod Kameralną, a w ogóle co to za profanacja Piątej. Ja tam nie idę, ściany są za białe i za dużo tam kultury. Ble), posiedzieliśmy jak kiedyś, gadając o głupotach, snując ciężkie, jak krakowskie powietrze, rozkminy i pijąc alkohol. Po jednym piwie miałam dość. Nie lubię tego syfu.
Patrząc na towarzystwo, z którym spędzam tak czas od kilku dobrych lat, zauważyłam, że starzejemy się. I to tak konkretnie. Niedobrze.
A Gumiax z J. tworzą naprawdę dobrą parę. Taki związek pochwalam. Będą z tego dzieci.
Niedziela minęła na podróży z kotem, kota ogólnie zwariowała, chodzi z wypiętym tyłkiem i chce robić dzieci. Święty Boże. Prócz tego wybrałam się jeszcze odebrać klucze. O, i mam kolejnego Berkowicza do kolekcji. Dzięki Janusz!

A teraz? Siedzę na moim wielkim łóżku, jest 1:47, leci Madness po raz setny, wyłączyłam myślenie, wyłączyłam emocje, egzystuję, piszę i czuję zmęczone oczy. Jeszcze tylko jeden odcinek Bleach i mogę spać (ostatnio też miał być jeden, a skończyłam oglądać o 4, zresztą zaraz będzie walka Ichigo z Byakuyą. Wróciłabym na bractwo, ponapieprzałabym mieczem, kurczęęęęę. )

Jeżeli dotarliście do samego końca tej notki, to wejdźcie tutaj - pokazałam cycki.
Buźka!

12/23/2014

338. Arctic Monkeys - I Wanna Be Yours



Let me be your leccy meter 
And I'll never run out 
And let me be the portable heater 
That you'll get cold without 


Jedziemy na drążek. Z Młodym jest zawsze zabawnie.
W domku spoko, po 30h bez snu i trzeciej nieprzespanej nocce padłam wczoraj o 21 i śniłam o samych miłych rzeczach. Dawno tak dobrze mi się nie spało.
Zresztą... grzały mnie 3 kociaki, nie dało się nie wyspać.

Stwierdzam, że The Neighbourhood to odkrycie 2014 roku.
Przyjemne.

___________________________________
Zamość jest okej, pod warunkiem, że świeci słońce, jest zielona trawa i można na spokojnie wyjść na łąki. Kocham łąki i te wszystkie rzeczki, przy których można się rozłożyć i najzwyczajniej w świecie zasnąć. Natura jest mega. Patrzenie w niebo jest najlepsze na świecie. Leżenie na kocyku i słuchanie świerszczy i tej płynącej wiecznie wody... ah i oh.
Dlatego, mimo bezkresnej radości z powodu powrotu do domu, czuję niedosyt w przebywaniu tutaj. Jest zimno i mokro i wietrznie, nie ma śniegu, zero jakiejś świątecznej aury (chociaż już kij z nią, ale trochę mogłoby być dla lepszego samopoczucia ogółu), jest po prostu smętnie. Pociesza mnie myśl, że spędzę chwilę z rodziną i znajomymi, których dawno widziałam (a z niektórymi przeszło...rok!?). I że pójdziemy wspólnie na Hobbita, nie żebym w Krakowie nie mogła -po prostu wszystko co zamojskie wydaje mi się... sentymentalnie lepsze, nawet kino. Lokalny patriotyzm - lvl up.

Zbyt łatwo przychodzi mi pisanie krótkich zdań na tematy, które mogłabym rozwinąć na kilka notek nawet. Nie chce mi się, nie dziś. Jestem wykończona.
Bo wiecie- zakupy z mamą spoko, śpiewamy sobie tatu i Shakirę, ogarniamy tematy, ścigamy się z ludźmi na obwodnicy - super, super, ale to taaaaaaak męczy. Szczególnie, kiedy jestem niedożywiona, bo nadal nie mogę w siebie nic sensownego wcisnąć i najlepsze, że nie wiem dlaczego. Wigilia w tym roku mogłaby dla mnie nie istnieć. Jedyne co przełykam z miłą chęcią to drożdże. Bo już tak się nastawiłam na to, że muszę, że teraz sobie nie odpuszczę (nie kostka drożdży, tylko 1/3 rozpuszczona we wrzątku - napój bogów). A zaraz przyjdzie sesja, troszkę stresu i już całkiem zniknę.
Reklamy Spotify są okrutne. Zawsze mi się włączą w najmniej oczekiwanym momencie, zazwyczaj przed ulubioną piosenką.Jak teraz. Remember what the people said - When it's said and done - Let it go.

23:59. Czas na mnie.
















12/20/2014

337. Muse - Neutron Star Collision

Prawdziwa miłość nigdy nie ma końca.

Ubolewam nad tym, że pojechały moje małpy z mieszkania i Olaf i kot i zostałam sama.
Pocieszam się tym, że w poniedziałek będę już w domu.
W domu.
W ciepełku.

Radość!

12/16/2014

336.Hazel Fernandes - Number One




Gdybym...

Gdybym była deszczem... wiążącym wspólnie niebo i ziemię, które, w całej wieczności nigdy nie będą połączone... 
... mogłabym związać razem dwa serca?
Orichime Inoue

Bleach to jedna z lepszych anime jakie przyszło mi oglądać. Zaczęłam od początku, może będę kończyć jak (nareszcie) wypuszczą nowe odcinki. Piosenka tytułowa posta - Ichigo ganiający ze swoim Zangetsu, akcja, motywacja. Swoją drogą - bardzo fajny tekst.

Na dzień dzisiejszy muszę się zmobilizować do dwóch rzeczy: jedzenia, bo cierpię ostatnio na jadłowstręt i to taki dość męczący, i picia drożdży (tak, tak, po 2 latach czas najwyższy).
Okazuje się, że mój brat bierze ślub w 2016r. więc postawiłam sobie za cel zapuszczenie długich włosów na ten dzień. Lubię wesela. Będzie fajnie.

Szkoła- bardzo dzisiaj zmotywowała mnie mega super hiper pochwała od mysys Paris, spodobał jej się mój plan PR, który skleciłam w 15min na podstawie strony internetowej i własnych wiadomości (a... bo wywiad miałam dopiero po zajęciach - swoją drogą to jeden z lepszych wywiadów, jakie udało mi się poprowadzić. Myster Maciek jest świetnym człowiekiem.). Z miłą chęcią zaskoczę ją moją świetną prezentacją, bo chyba jako jedyna mam III sektor PR i jak dla mnie to najlepszy sektor z dostępnych. Dobra dobra, nie przechwalamy się, bo nie ma po co.

Plan na jutro jest taki: wyspać się, pościnać włosy, pouczyć się i... właśnie. O tym pisać nie będę.
Zabiorę się niedługo za podsumowanie roku, jak kiedyś, przyjemnie się to później czyta. Buźka!

P.S. 10/10

12/12/2014

335. Fisz - Drewno



"ja wiem to, a Ty wiesz to na pewno"

Niezmiennie.
Przez to zaskakujące słońce dzisiaj, poczułam wiosenną aurę i załączyłam Fisza.
Fisz to chyba jedyny zespół w którego utwory jest wpisanych tyle wspomnień, sytuacji, wydarzeń. Nie lubię przypisywać utworów do ludzi itp. ale do Fisza się samo przykleja. Nawet jeżeli nie słuchałam go w danej sytuacji. Tak to po prostu działa.
Ale do tytułowego Drewna nie przypisało się nic. NIC kompletnie. Dlatego tak namiętnie go dzisiaj katuję odprężając zmęczone ciało i umysł.
Byłam nawet w pracy... na 2h. Całe szczęście, że akurat mnie i M. postanowili pognać do domu wcześniej, bo mogłoby być ze mną źle. A tak jest dobrze, bo jest muzyczka, bo jest łóżeczko, bo jest sok marchwiowy i dużo jedzenia. I kot, wiadomo.
Mama ostatnio mi powiedziała, że zostanę starą panną z kotem.
Ok.

Polecam wyjść na spacer o drugiej w nocy i postać chwilę na wietrze i deszczu, a później biec jak głupi. Szaleństwo.
Bądźmy szaleni, bądźmy radośni, piękni, jak dawniej...
...będziemy działać sprawniej! <czesławśpiewaversjakorona>

Biorę się za projekt, serial i mogę iść spać.
Kocham Was wszystkich.

( hooooolllyy shit  , dobry teledysk)

12/08/2014

334. t.A.T.u. - 30 minut


Zawsze jest jakiś powód.
Może być tylko jeden, ale może też być ich cała masa. Nikt o nich nie wie, prócz Ciebie. Jesteś tylko małą cząstką wśród tego całego syfu, który Cię otacza.
Małą cząstką. To jak małą, zależy tylko od Ciebie.
Bo możesz być nikim, możesz podążać za tłumem, możesz robić co Ci mówią, biec za trendami, wejść w stworzoną już rzeczywistość. A możesz też dyktować, tworzyć i budować.
To jak tworzenie bloga. Tak po części.
Bo jest wiele szablonów dostępnych w sieci, wystarczy tylko odpowiedni wyszukać, pobrać i wgrać do systemu. Ale jest też kreator, dzięki któremu możesz stworzyć własny, krok po kroku, tak jak chcesz, bez niczyjej pomocy. Uczysz się nowych rzeczy, pisania kodu, tworzenia grafiki, układania tego w jednolitą całość. Coś Twojego. Coś pięknego. Dopasowujesz czcionkę, którą będziesz pisał, wybierasz kolory w które to wszystko będzie ubrane. Może być szaro, jednolicie, nudno, a może być kolorowo, wesoło, radośnie. Wszystko zależy od Ciebie.
Powtórzę – Ciebie.
A zrobić możesz wszystko. Dodajesz odtwarzacz, wybierasz utwory. To Twój soundtrack, Tobie ma się podobać, Ciebie ma wyrażać. Możesz pisać co chcesz, możesz być władcą Twojego małego świata.
I możesz do niego kogoś wpuścić, selekcjonować, wybierać.
Wszystko zależy od Ciebie.
Wystarczy się nauczyć. Nauka jest dobra. A później wszystko jest Twoje.
Władco.